KORZEC
Położone
nad rzeką Korczyk miasto Korzec, którego wcześniejsza nazwa brzmiała podobno
Korczesk, przeszłością swą sięga w głąb średniowiecza. Nie jest jednak ona zbyt
jasna, Według jednej z kilku na ten temat wersji, w czasach Władysława Jagiełły
i wielkiego ks. Witolda, Korczesk
nadany został ks. Teodorowi (Fiodorowi) Ostrogskiemu, później zaś ks.
Butawowi, synowi Olgierda, a wnukowi Giedymina, który na chrzcie otrzymał imię
Dymitr. Od niego poszedł ród kniaziów Koreckich h. Pogonią I[1].
Nieco inaczej sprawę tę przedstawia
Niesiecki, który pomija osobę ks. Ostrogskiego. Poza tym ma on wątpliwości, czy
Butaw był rzeczywiście synem Olgierda, czy też raczej jego i Kiejstuta bratem.
Przyznaje jednak, że Koreccy zawsze pisali się Olgier do wieżami. Według tegoż
Niesieckiego, ów Butaw-Dymitr Olgierdowicz, posiadający już dobra na Litwie,
otrzymał jeszcze wielkie nadania na Wołyniu, obejmujące obszary między rzeką
Korczykiem a Słuczą. Tam też, „na miejscu wzgórzystym, na skale, zamek
wystawił, woda go w koło oblewa i nazwał go Korec[2].
„Jako na mężnego kawalera przystało”, pisze jeszcze Niesiecki, ks. Butaw-Dymitr
w 1399 r. w potyczce z Tatarami, „poległ na placu, z innymi wielu panami, tak
Polskiemi jak Litewskiemi i z synem swoim”. Pozostał jednak przy życiu syn
drugi, Aleksander Dymitrowicz Olgierdowicz-Korecki, który poprowadził swój ród
aż do jego wygaśnięcia. Ostatnim z rodu był ks. Samuel Korecki (1621- 1651),
żonaty kolejno z Marianną Ligęzianką, a po raz drugi z Zofią Opalińską, i z obydwiema
żonami bezpotomny.
Po śmierci ks. Samuela Koreckiego
cała jego fortuna przeszła na siostrę Annę Korecką, zamężną za Andrzejem
Leszczyńskim h. Wieniawa (ur. ok. 1606 r. - zm. w 1651 r.), wyznania
ewangelicko-reformowanego, wojewodą dorpackim i poetą, synem Rafała, wojewody bełskiego[3].
Z pierwszego małżeństwa pozostawił Andrzej Leszczyński syna Samuela (1637-1676),
oboźnego koronnego i poetę, następnego dziedzica Baranowa, Czartoryska, Korca,
Międzyrzecza i wielu innych kluczy, głównie na Wołyniu. Był on żonaty z Konstancją
Joanną Wiśniowiecką, córką Jerzego, z którą nie doczekał się potomstwa.
Jeszcze za swego życia przekazał Korzec bratankowi Andrzejowi Leszczyńskiemu
(ur. ok. 1649 r. - zm. po 1693 r.), staroście dubieńskiemu, żonatemu z Heleną
Piaseczyńską (zm. w 1688 r.). Mieli oni córkę Konstancję, zamężną za
Stanisławem Bieniewskim, wojewodą czernihowskim. Andrzej Leszczyński nie objął
jednak dóbr koreckich, gdyż znacznie wcześniej pretensje swoje zarówno do
Korca, jak Międzyrzecza zgłosiła Izabella z Koreckich Czartoryska, ciotka Samuela
Karola Koreckiego, żona Mikołaja Jerzego Czartoryskiego, kasztelana
wołyńskiego (zm. w 1662 r.), imieniem własnym i swoich dzieci[4].
Cała ta scheda obejmowała wówczas 1900 km2, przy czym na klucz
korecki przypadało jedno miasto i 21 wsi, na Międzyrzecz zaś także jedno
miasto i 36 wsi. Kilka z nich leżało już za Słuczą, w woj. Kijowskim[5].
W obawie przed najazdem ze strony Czartoryskich, na przełomie lat 1657/58, ks.
Samuel wprowadził nawet do Korca i Międzyrzecza załogi kozackie. Korzec
znalazł się ostatecznie w ręku Jana Karola Czartoryskiego (zm. w 1680 r.), syna
Mikołaja i Izabelli z Koreckich, żonatego z Anną Zebrzydowską, a powtórnie z
Magdaleną Konopacką. Zapoczątkował on młodszą linię Czartoryskich, piszących
się „na Korcu i Oleksińcu”.
Po Janie Karolu odziedziczył Korzec
jego syn Józef (zm. w 1750 r.), chorąży w. litewski, żonaty z Teresą Denhoff, a
następnie wnuk Stanisław Kostka (zm. w 1766 r.), cześnik wielki litewski,
starosta łucki etc., ożeniony z Anną Rybińską. Ostatnim męskim przedstawicielem
linii „na Korcu” był syn Stanisława Kostki, ks. Józef Klemens Czartoryski
(1740-1810), stolnik litewski, żonaty z Dorotą Barbarą Jabłonowską. Miał on
pięć córek, między które podzielony został jego ogromny majątek. Korzec z
zamkiem, fabrykami, miastem i kilkoma okolicznymi wsiami przypadł najstarszej
córce Mariannie, zamężnej za Janem Alojzym Potockim, synem Piotra z Białołówki
na Ukrainie, starosty szczerzeckiego, ostatniego posła Rzeczypospolitej do
Stambułu.
Po śmierci ks. stolnika, z powodu
długotrwałej choroby wdowy i niesnasek wynikłych w rodzinie na tle spadkowym,
Korzec pozostał pod opieką jednego z zięciów, ks. Eustachego Sanguszki, ale nie
był zamieszkany. Systematycznie, więc podupadał. Synowie Jana Alojzego
Potockiego, a wnukowie ks. Józefa Czartoryskiego, Józef (1800-1863) i Herman
(1801-1866) Potoccy, należąc do powstania w 1831 r., po jego upadku zmuszeni
byli emigrować do Francji. Ich siostry na polecenie carowej oddane zostały na
edukację do Petersburga, po czym starsza, Pelagia, poślubiła ks. Karola
Jabłonowskiego (1799-1850), dziedzica Ostrogszczyzny, młodsza zaś, Dorota - Jana
Kazimierza Młodeckiego z Warkowicz. W ten sposób okrojony już mocno klucz korecki
uległ dalszemu rozdrobnieniu. Część po powstaniu skonfiskował rząd rosyjski,
druga część dostała się Dorocie Młodeckiej, a trzecia ks. Arturowi
Jabłonowskiemu (ur. w 1825 r.), synowi Karola i Pelagii Potockiej, który pozostał
przy ośrodku Korca. Był on jednak nieuleczalnie chory umysłowo, toteż jego
schedę oddano pod opiekę Jana Kazimierza Młodeckiego. W czasach późniejszych
nastąpiły dalsze zmiany. Podziałowi uległ nawet sam ośrodek. W okresie
międzywojennym zamek i jego otoczenie należały do Jadwigi z Tarnowskich
Bnińskiej, żony Hilarego z wołyńskiej odnogi „na Ostropolu”, prawnuczki Hermana
Potockiego, część zaś z cukrownią - do Potockich.
Wzniesiony przez ks. Butawa-Dymitra
Olgierdowicza, istotnie na wysokiej górze oblanej wodami Korczyka i stawu,
zamek miał już z natury charakter obronny. Miejsc, gdzie był łatwiej dostępny,
broniły odpowiednie fortyfikacje. Potomek ks. Butawa - ks. Joachim Korecki,
żonaty z Anną Chodkiewiczówną, budowlę tę w drugiej połowie XVI w. znacznie
rozszerzył i jeszcze bardziej umocnił. Pod zamkiem ciągnęły się głębokie
lochy, sięgające miasta, istniejące jeszcze nawet w XIX w. Na temat zamku z
czasów Koreckich nie posiadamy jednak żadnych przekazów. W XVIII w. miał on
spłonąć, co, wszakże nie jest rzeczą pewną[6].
Wykorzystując częściowo mury
spalonego czy też tylko przez upływ czasu nadwerężonego zamku, ks. Józef
Klemens Czartoryski wzniósł w Korcu ok. 1780 r. nowy barokowy pałac. Otrzymał
on wygląd zewnętrzny stosunkowo skromny. Pałac ten, określany najczęściej jako
zamek, znany jest z jedynej prawdopodobnie ryciny, wykonanej przed 1832 r,
jeszcze przed pożarem[7].
Anonimowy rysunek wykonany został z miejsca, skąd budynek, schowany za
drzewami, niezbyt dobrze był widoczny. Znacznie lepsza jest litografia Ordy,
choć niezbyt wierna w szczegółach, pokazuje ona jednak już tylko ruiny. Główną
pomocą przy rekonstrukcji wyglądu pałacu są więc fotografie, ale pochodzące
już z okresu międzywojennego.
Na podstawie wspomnianych
materiałów ikonograficznych, a także inwentarza z 1813 r.[8] można więc przyjąć, że zamek korecki składał się z czterech dwukondygnacyjnych
skrzydeł, ustawionych w nieregularny czworobok i zamykających wewnątrz
dziedziniec. Do zamku prowadził niegdyś most zwodzony, przerzucony przez
wykopaną w najłagodniejszym zboczu góry fosę. Józef Klemens Czartoryski zastąpił
go szerokim, murowanym mostem stałym, opartym na kilku arkadach. Sklepiona
brama wjazdowa, jak też przylegające do niej z obu stron mury, pochodziły
najprawdopodobniej w całości z zamku Zbaraskich. Pozostawiono je bez
większych zmian, bramę natomiast zwieńczono wysoką kwadratową wieżą zegarową.
Otwór bramny, flankowany dwiema parami pilastrów, zamknięto trójkątnym szczytem,
w którym według wszelkiego prawdopodobieństwa umieszczone były herby fundatora
pałacu. W długiej, prostokątnej, poziomej płycinie, ostatnio pustej, mógł się
znajdować napis dotyczący budowy i przeznaczenia rezydencji. Stosunkowo niską
kondygnację, usytuowaną bezpośrednio nad bramą, z niewielkim oknem zamkniętym
łukiem ćwierć kolistym oraz znacznie wyższą górną, przebitą z dwóch stron
wysokimi i szerokimi oknami zamkniętymi półkoliście, a powyżej otworami
okrągłymi przeznaczonymi na zegar, oddzielonymi od siebie gzymsem, dekorowały
także pilastry. Elewacje wieży zamykał gzyms profilowany, wybrzuszony nad
otworami zegarowymi. Jeśli rysunek zamku sprzed jego spalenia jest w tym
punkcie wierny, dach wieży, zwieńczony latarnią, miał kształt przypominający
wiciowy. Na obu narożnikach wygiętego do tyłu skrzydła frontowego pałacu
występowały trój osiowe ryzality z okazałymi facjatami, zamkniętymi ogzymsowanymi
półkolistymi frontonami. Ryzality, dekorowane pilastrami pojedynczymi, zaopatrzone
były na parterze w duże okna prostokątne, na piętrze natomiast w okna znacznie
mniejsze. Taki układ powtarzał się zresztą w całym budynku. Z trzech okien
facjat dwa boczne były ślepe.
Od obu ryzalitów fasady pałacu
zwróconej ku wschodowi wychodziły skrzydła boczne. Prawe było znacznie węższe
od lewego, do którego od strony zewnętrznej przylegały jeszcze jakieś
parterowe dobudówki. Jest jednak rzeczą wątpliwą czy wszystkie one miały okna
gotyckie, jak narysował je Orda. Wreszcie od zachodu cały kompleks zamykało
skrzydło równoległe do frontowego, ale na rzucie regularnego prostokąta, z
potężnym trójściennym ryzalitem na osi bramy ujętym w ramy boni, wysuniętym
na zewnątrz. Ryzalit z wielkimi oknami zamkniętymi półkoliście wieńczył
szeroki gzyms profilowany. Boczne części elewacji zaopatrzone zostały również
w okna duże, ale prostokątne. Głównym elementem dekoracyjnym zachodniego
skrzydła, przeznaczonego na cele reprezentacyjne, były również pilastry. W
postaci pojedynczej pokrywały one także wszystkie elewacje od strony
dziedzińca. Dachy pałacu, dostosowane kształtem do układu skrzydeł, kryte były
przeważnie gontami, ale częściowo także dachówką. Kajetan Koźmian, który
odwiedził księcia stolnika w 1809 czy 1810 r., napisał później o jego
siedzibie: „Zamek a raczej zameczek na dwa piętra, niewielki, dziedziniec
szczupły, powierzchowność starożytna, w położeniu nader przyjemnem. Rzeka
bystra i głęboka, lecz nieszeroka Kurczyk, oblewa to gniazdo niegdyś książąt Koreckich”[9].
Podobna skromność wyposażenia jak
od strony zewnętrznej, cechowała także i wnętrza pałacu. Wyjaśnienie przyczyn
tego faktu znajdujemy także u Koźmiana, który dziedzica Korca opisuje z
największą sympatią i szacunkiem. Otóż ten światły człowiek, który swą
działalnością gospodarczą rozsławił Korzec niemal po całym świecie, po
separacji z żoną prowadził żywot niemal spartański. Gorszył się szczerze
przepychem, jakim otaczali się jego sąsiedzi w Międzyrzeczu i Tuczynie. Uważał,
iż „lepiej by tych marnie rzucanych pieniędzy użyć na jakie korzystne dla
kraju zakłady lub je schować w tych czasach na ofiary dla niego - gdy do nich
może szczęśliwym zbiegiem okoliczności Polacy wezwanymi zostaną”[10].
Książę przyjął swego gościa w apartamencie dolnym, „nie wystawnym, lecz przystojnym,
przyzwoicie w sprzęty własnej fabryki koreckiej umeblowanym”.
Dzięki zachowanemu wyżej wspomnianemu
inwentarzowi z 1813 r. możemy wnętrza pałacu koreckiego poznać nieco
dokładniej. Dokument ten sporządzony został jednak chyba już po wywiezieniu
części ruchomości przez spadkobierców księcia stolnika, dlatego też pokoje
wydają się pustawe. Pozwala natomiast poznać przeznaczenie poszczególnych
skrzydeł oraz ich wyposażenie nieruchome.
W skrzydle frontowym mieściła się
więc m.in. „stancja z alkierzem burgrabiego oraz dwie izby kredensowe, niczym
szczególnym się nie odznaczające”. W tej części pałacu była też piwniczka na
przechowywanie owoców, a tuż przy bramie schody wiodące na piętro. Po drugiej
stronie bramy, częściowo w skrzydle wschodnim, a częściowo już w południowym,
znajdowały się dwa pokoje mieszkalne, sionki i sklepiony skarbiec z podłogą
ceglaną i ośmioma oknami okratowanymi, zaopatrzonymi ponadto w żelazne
okiennice. Tu przechowywano rodzinne archiwum. Z przyległego korytarzyka
wchodziło się do ogrodowego lochu.
Skrzydło północne zawierało na
parterze dwa pokoje gościnne, przedpokój, bibliotekę, garderobę, dwa pokoje
bawialne, „stancję” o nieokreślonym przeznaczeniu, trzy sionki i schody wiodące
na piętro. Wszystkie te pomieszczenia miały gładko tynkowane sufity, piece
kaflowe i kominki, w tym jeden ozdobiony sztukaterią. W pokojach gościnnych
posadzka była zwykła, w bibliotecznym dębowa „taflowa”, w innych także zwykła
z tarcic. Ściany z lamperiami, w jednym z pokoi malowane były na kolor
popielaty, w innym na niebieski, a w bibliotece oklejone tapetami „z lamperiami
i listwami pozłacanymi”. Jeden z pokoi bawialnych wyposażony był we wpuszczone
w ścianę lustro. Zdobił go też portret pani Zamoyskiej, o którym jednak nie ma
w inwentarzu dokładniejszej informacji. Od strony dziedzińca ciągnął się
korytarz. Na piętrze tegoż skrzydła znajdowały się apartamenty księcia, na
które składały się: pokój bawialny, sypialny, dwa przedpokoje, garderoba,
stancja kamerdynera, alkierzyk i dwie sionki. I te pomieszczenia miały wystrój
skromny. Sufit wszędzie był tynkowany biały, posadzka w bawialnym i sypialnym
dębowa „taflowa”, w innych, z tarcic sosnowa. Ściany w pokoju sypialnym
wybite były tapetami papierowymi zielonymi, w bawialnym „sasko-zielone”, w
garderobie, stancji kamerdynera i alkierzyku oklejone obiciem papierowym na
płótnie z deseniem kwiatowym. Pokoje te ogrzewały także piece kaflowe i trzy
szafiaste kominki. Bliżej bramy mieścił się jeszcze pokój archiwisty z garderobą,
„kawiarnia”, znów jakaś stancja bez podanego przeznaczenia, pokój gościnny,
przedpokój i sionki.
Pokoje skrzydła zachodniego,
reprezentacyjnego, określone zostały w inwentarzu jako bawialny, bilardowy,
dwa jadalne, sala, „cycowy”, nazwany tak od modnego wówczas bawełnianego
obicia ścian, sypialny i dwa gabineciki. Poza tym, w tej części pałacu
znajdowały się jeszcze dwa przedpokoje oraz dwie sionki, jak też oddzielony
małym korytarzykiem pokój „księcia kasztelana” z garderobą, stancją lokajską i
jeszcze jednymi sionkami. Inwentarz podaje dalej sumarycznie liczbę drzwi,
okien i pieców, znajdujących się w tej części gmachu.
Kominków „szafiastych” ze
sztukateriami gipsowymi było sześć, gładkich dwa i jeden podobny do pieca,
okrągły. Sufity we wszystkich tych pomieszczeniach pokrywały tynki białe,
gipsowe. Posadzka w pokojach: bilardowym, sypialnym, sali - zapewne tej
usytuowanej pośrodku, z ryzalitem i wnęką na ołtarz, służącej więc także jako
domowa kaplica, „cycowym”, gabineciku i „pokoju ks. kasztelana” oraz w jednej
z sionek była dębowa „taflowa”, w pokojach jadalnych sosnowa; w dwóch
przedpokojach, garderobie i sionkach — z tarcic; w jednym z gabinecików
pokryta suknem, a w „stancji lokajskiej”, dalszych sionkach i małym korytarzyku
po prostu ceglana. Ściany w pokoju bilardowym, bawialnym, obu jadalnych,
gabineciku, „pokoju ks. kasztelana” i sionkach miały obicia papierowe, klejone
na płótnie „w różnych deseniach z lamperiami”. Sala była dekorowana dodatkowo
sztukateriami na suficie. Podobne sztukaterie znajdowały się jeszcze w pokoju
sypialnym ze ścianami „palio malowanymi” [zapewne w kolorze słomkowym - R.
A.]. W pokoju „cycowym” obicie z deseniem kwiatowym ujęte było wyzłacanymi
listwami. Jakieś malowidło ciemne w kwiaty pokrywało ściany gabineciku. Pokoje
reprezentacyjne zdobiło ogółem dziesięć luster wmurowanych w ściany. Zdumiewa
liczba „lanszaftów”, których inwentarz w całym pałacu wymienia sumarycznie
cztery. O innych dziełach sztuki, a nawet o meblach, w ogóle nie ma w nim
mowy.
W pałacu one przecież istniały. Radziszewski[11] pisze, że księgozbiór korecki wywieziony został częściowo do sanguszkowskiej
Sławuty, a częściowo do Żukowiec i Oleksińca. Rozproszeniu uległo także
bezcenne archiwum, zawierające papiery po Koreckich, Leszczyńskich,
Czartoryskich i rodzinach z nimi spokrewnionych. Część jego przeniesiona miała
być przez Młodeckich do ich pałacu w Warkowiczach. Musiał też być w Korcu
poważny zbiór porcelany, choćby tak cennej miejscowej.
W odniesieniu do pałacu opracowany
niestarannie, inwentarz uwzględnia jeszcze wszystkie budynki gospodarcze,
których było 42, w tym stojącą obok zamku od strony północnej kuchnię murowaną,
krytą gontami, zawierającą szereg izb i lodownię. Opisuje „ogród fruktowy” z
domem mieszkalnym i inne.
Choćby z racji swego położenia na
wysokiej i dość stromej miejscami górze oraz ograniczonej przestrzeni, zamek
korecki nie mógł mieć dużego parku. Niemniej, oprócz sadu owocowego założył
książę stolnik także ogród spacerowy ze strzyżonymi szpalerami i skupiskami
wspaniałych okazów modrzewi, świerków i jodeł, tak rzadkich na Wołyniu, gdzie
przeważały drzewa liściaste. Szczególną zaletą ogrodu zamkowego były dalekie
widoki na malowniczą okolicę, przeciętą wstęgą Korczyka.
Po długotrwałym procesie, jaki
wynikł między ks. Eustachym Sanguszką, żonatym z Klementyną Czartoryską córką
ks. Józefa Klemensa Czartoryskiego, a Janem Kazimierzem Młodeckim, mężem
Doroty Potockiej, wnuczki ks. stolnika, opiekunem Korca został ostatecznie
Młodecki. Pałac był w tym czasie niezamieszkany, wyraźnie zaniedbany od lat i
nie restaurowany. W 1832 r. od długo nie wymiatanej sadzy zapaliły się kominy,
skąd ogień przerzucił się na cały budynek. Po pożarze pozostały z niego tylko
nagie mury. Ponieważ nikt z właścicieli nimi się nie zaopiekował, gdyż na
odbudowę nie było już odpowiednich środków, z czasem pozapadały się sufity,
zawaliło się wiele ścian. Malownicze ruiny przetrwały jednak do okresu
międzywojennego.
Jako dokumenty żywej działalności
gospodarczej ks. Józefa Klemensa Czartoryskiego, jednej z najpiękniejszych
postaci schyłku XVIII w., jak go słusznie nazwano w szkicu biograficznym[12],
pozostała w Korcu jeszcze czas jakiś założona przez niego fabryka porcelany,
zbyt znana, aby o niej w tym miejscu mówić, fabryka mebli, sukna oraz pasów litych,
niewiele ustępujących słuckim. Nieobojętny na los ludu, ks. stolnik pilnował,
by oficjaliści nie dopuszczali się żadnych nadużyć, nie przeciążali
pańszczyzną ponad dozwoloną normę. Starał się też, aby każda rodzina posiadała
dostateczną ilość inwentarza, a każda chata otoczona była sadem owocowym.
Uregulował i wybrukował książę rynek i ulice miasteczka. Żydom zezwolił na
uruchomienie dwóch drukarni, w Korcu i Oleksińcu. We wszystkich kluczach
stawiał porządne folwarki, zakładając tam również ogrody owocowe. Drogi, prowadzące
od jednej wsi należącej do klucza do drugiej, obsadzał topolami nadwiślańskimi.
Na wzór zagraniczny urządził lasy i zorganizował spław drewna z Korca do
Chersonu. W leżącej o półmili Hołownicy założył ogród letni w dawnym stylu, ze
strzyżonymi szpalerami świerkowymi i figurami. Znajdowała się tam również
obszerna oranżeria z mnóstwem rodzących drzew cytrynowych. Goście zwiedzający
Korzec zaglądali więc zwykle także i do Hołownicy. Spacer taki nazywał się
„promenade du beau monde”[13].
W samym Korcu, u podnóża góry zamkowej,
wzniósł jeszcze książę w 1788 r. budynek w jednolitym stylu późnobarokowym,
zwany przez miejscową ludność także pałacem[14].
Na temat jego przeznaczenia nie istnieją jednak żadne przekazy. Używany do 1939
r. jako szkolny, sprawiał istotnie wrażenie wykwintnej rezydencji. Budynek ten
był dwukondygnacyjny o rzucie prostokąta, dziewięcioosiowy, z trójosiowym
ryzalitem w części środkowej, opięty cały pilastrami, w ryzalicie i w elewacjach
bocznych zdwojonymi, w pozostałych partiach pojedynczymi. Na parterze miał okna
duże, prostokątne, zwieńczone ćwierćkolistymi naczółkami, na piętrze natomiast
okna znacznie mniejsze, zamknięte ćwierćkoliście, z naczółkami podobnymi.
Gmach ów, przeznaczony może na rezydencję którejś z córek, nakrywał gładki
dach czterospadowy.
[1] W ten zwięzły
sposób wczesne dzieje Korca przedstawia Słownik geograficzny., t. 4, Warszawa
1883, s. 432.
[2] K. Niesiecki, Herbarz..., t. 5, Lipsk 1840, s. 229. Autor
mylnie nazywa rzekę Korczyk — „Koree”, a Słucz - „Słuck”. Także nowo założonemu
zamkowi daje nazwę „Korec”, co jednak było brzmieniem w języku ruskim.
[3] Por.: Polski słownik
biograficzny,
t. 17, Wrocław 1972, s. 103-104.
[4] Ibidem, s. 143.
[5] M. Orłowicz, op.
cit., s. 246.
[6] Obszerny szkic dotyczący dziejów
Korca ogłosił J. Włast [J. Dunin-Karwicki], op.
cit., s. 102 i
n.
[7] Rysunek ten, zaopatrzony w podpis
rosyjski, po drugiej wojnie światowej był w posiadaniu Zbigniewa Rewskiego,
przed 1939 r. konserwatora wołyńskiego.
[8] „Inwentarz Xięstwa
Koreckiego y Klucza Smołderowskiego [...] dla JWney Marianny z Xżąt
Czartoryskich Graffowey Potockiey JO Xżny Klementyny z Xiążąt Czartoryskich
Sanguszkowey, JO Xżny Teresy z Xżąt Czartoryskich Lubomirskiey, JO Xżniczki
Józefy Czartoryskiey y JWney Celestyny z Xżąt Czartoryskich Graffowey
Rzyszczewskiey, Sukcessorów po śp. JO Xciu Józefie Czartoryskim, stoi. W. Xstwa
Litt. Na gruncie w Roku 1813 do Działu sporządzony”. Rkps w zbiorach Muzeum w
Łańcucie.
[9] K. Koźmian, op. cit., t. 1, s. 311.
[10] Ibidem, s. 312-313.
[11] F. Radziszewski, op.
cit., s. 29.
[12] Polski słownik
biograficzny.,
t. 4, Kraków 1938, s. 279 i n.
[13] A. Andrzejowski, op.
cit, t. 1, s.
42-52.
[14] M. Orłowicz, op.
cit., s. 248.