LUBAR


  Nadsłuczański Lubar, założony w połowie XIV w. przez ks. Lubarta Giedyminowicza, wchodził początkowo w skład dóbr koron­nych[1]. W pierwszej połowie XVII w. dostał się na czas dłuższy Lubomirskim. Z kolei majęt­ność tę otrzymała w posagu córka ks. Kaspra Lubomirskiego, Marianna, która poślubiła Antoniego Prota Potockiego (1761-1801), wojewodę kijowskiego, słynnego w swoim cza­sie bankiera, przemysłowca i filantropa. W Lubarze upamiętnił się on wybudowaniem kosztem 200000 zł kanału i nowej śluzy oraz wyposażeniem w bibliotekę i sprzęty tamtej­szej szkoły[2]. Po krachu jego fortuny w począt­kach ostatniej dekady XVIII w., klucz lubarski poszedł pod rozbiór. Większa część folwarków, położona po lewej stronie Słuczy, dostała się wówczas gen. Krzysztofowi Dunin-Karwickiemu z Mizocza (ur. w 1757 r. - zm. ok. 1820 r.)[3]. Drugą część otrzymała hetmanowa Aleksandra Branicka, która ćwierć wieku póź­niej wymieniła folwarki te z Karwickimi za ich dobra położone bliżej Białej Cerkwi. W ten sposób klucz lubarski został znów scalony. Gen. Krzysztof Karwicki nie mieszkał za­pewne w Lubarze długo, gdyż na swą główną siedzibę wybrał Mizocz. Na przełomie XVIII i XIX w., po dawnym istniejącym w Lubarze zamku, który oparł się wielu najazdom, nie by­ło już prawdopodobnie nawet widocznych śla­dów. Wobec tego nabył Karwicki stojącą w miasteczku piętrową kamienicę, należącą do słynnego tamtejszego lekarza Menicha i zna­cznie ją w początkach XIX w. rozszerzywszy, przerobił na pałac. Obok niego wzniósł oficynę oraz stajnię na konie wyjazdowe. W poszerzo­nym równocześnie ogrodzie, może dziele Miklera, który pracował przecież równocześnie w Mizoczu, stanął też jakiś budynek, nazwany „belwederem”. Jako wiano córki generała, Anny w 1828 r. Lubar przeszedł w posiadanie jej męża Tadeu­sza Walewskiego z Połonnego. Walewscy jed­nak także długo w Lubarze nie mieszkali, gdyż woleli mały, ale pięknie położony dworek w Hamerni. Dopiero po ich śmierci, gdy w 1865 r. majątek odziedziczyła Celestyna Dunin-Karwicka (ur. w 1835 r.), córka Kazimie­rza i Klementyny z Rzyszczewskich, zamężna za Alfredem Wodzickim (1839-1902), nastą­pił rozkwit Lubaru jako rezydencji. Z niewia­domych powodów sprzedali oni jednak te dob­ra Janowi Mańkowskiemu z Sahinki, ostatnie­mu ich właścicielowi. Rozbudowany przez gen. Karwickiego pa­łac był budowlą klasycystyczną, nakrytą gład­kim dachem czterospadowym. Głównym ak­centem jej elewacji frontowej, zwróconej w stronę rozlewiska rzeki Słucz, był czterokolumnowy portyk w wielkim porządku, z bal­konem w połowie wysokości, zamknięty trój­kątnym frontonem. W obu elewacjach bocz­nych występowały dwupoziomowe kolumnowe loggie. Zdaje się, że po bokach elewacji ogro­dowej pałac miał krótkie skrzydła. Jak wyglą­dały szczegóły zewnętrznego wystroju, nie wiadomo. Pałac znany jest bowiem tylko z jed­nego rysunku Napoleona Ordy oraz bardzo niedokładnego drzeworytu Krajewskiego. W swych wspomnieniach z podróży po Woły­niu E. Chłopicki o rezydencji Wodzickich na­pisał tylko, że „piętrowy o lekkiej kolumnadzie pałacyk [...] otoczony wodą i parkiem, liczy się do najładniejszych dworów na Wołyniu”[4]. Oba rysunki i krótka notatka Chłopickiego pochodzą z tego samego czasu, czyli z lat sie­demdziesiątych XIX w. Są one dowodem, że w tym czasie istniał jeszcze w Lubarze pałac klasycystyczny. Przed 1914 r. znajdował się tam jednak pałac już zupełnie inny, gruntownie przerobiony ze starego. Na jego temat dys­ponujemy także krótką wzmianką J. Karwickiego z 1897 r. Pisze on, że przed wychodzą­cym z rynku miasteczka na lewo otwierał się widok „na obszerną taflę wodną, obrosłą sito­wiem pięknej Słuczy, płynącej wśród głazów granitowych, na okrągłą kopułę kościoła podominikańskiego, bukiet starych lip, otaczają­cych klasztor pobazyliański [...] oraz na wdzięczną strukturę świeżo odbudowanego przez architektę Olsena pałacu lubarskiego, to­nącego wśród rozkwitłych krzewów”[5]. Przebudowany przez Olsena w duchu eklektycznym pałac lubarski niczym już nie przypominał dawnego klasycy stycznego. Był on również dwukondygnacyjny, ale na rzucie znacznie bardziej rozciągniętego prostokąta. Dominantę jego fasady stanowił głęboki arka­dowy portyk. Na arkadach wspierał się szeroki balkon, a na nim górna część portyku, złożona z dwóch par czworograniastych filarów, dźwi­gających ogzymsowane belkowanie i fronton z tarczami herbowymi właścicieli. Dwa dalsze akcenty elewacji frontowej tworzyły bo­czne pseudoryzality, ujęte w kondygnacji gór­nej parami wydatnych pilastrów. Pomiędzy pilastrami prawego pseudoryzalitu mieściło się porte-fenetre z balkonem osadzonym na moc­nych kroksztynach. Elementy dekoracyjne dol­nej kondygnacji ograniczone zostały głównie do boni, w górnej natomiast były one znacznie bogatsze. Prócz pilastrów występowały tam naczółki na konsolkach, płyciny, gzyms międzykondygnacyjny oraz szeroki gzyms wień­czący, oparty również na wydatnych kroksztynach. Poza środkową, siedmioosiową częścią symetryczną, oba krańce fasady ukształtowane zostały symetrycznie. Przy prawym narożniku ustawiono cylindryczną wieżyczkę z dachem stożkowym, stronę lewą, znacznie dłuższą, rozczłonkowaną pilastrami, przeznaczono naj­prawdopodobniej na ogród zimowy. Pałac otrzymał gładki dach czterospadowy. Ani ele­wacja ogrodowa, ani wnętrza tego budynku nie są znane. Park krajobrazowy otaczający pałac nie był zbyt rozległy, gdyż z jednej strony ograni­czało go rozlewisko rzeki Słucz, ku której opa­dał lekkim skłonem, z drugiej zabudowania miasteczka. Pomiędzy brzegiem rzeki a pała­cem rozciągał się wielki gazon obsadzony krze­wami ozdobnymi i kwiatami. Stare drzewa w zwartych skupiskach rosły głównie poza domem. Oprócz pałacu Walewskich i Wodzickich znajdowała się w Lubarze jeszcze jedna, skro­mniejsza rezydencja, wzniesiona w dość nie­zwykłych, romantycznych okolicznościach ok. 1853 r. przez Cecylię z Walewskich Klemensową Ponińską, siostrę Antoniego Walewskie­go z Pedynek i Józefy Giżyckiej z Mołoczek. Klemens Poniński zginął przypadkowo od za­błąkanej kuli w Paryżu w czasie rozruchów w 1852 r. Wdowa przewiozła zwłoki męża na Wołyń i pochowała je w Lubarze. Chcąc być blisko grobu i świątyni, na siedzibę swą wy­brała sąsiedztwo kościoła podominikańskiego. Ten nowy dwór klasycystyczny, określony przez J. Dunin-Karwickiego jako „śliczny”[6], stanął także nad Słuczą, ale na brzegu przeciw­ległym pałacowi Wodzickich. Był on przez lat kilkadziesiąt jednym z ognisk życia towarzy­skiego okolicy. W testamencie Cecylia Ponińska zapisała go swej wychowanicy Józefie Wa­lewskiej. Gdy jednak wychodziła ona za mąż, opiekun jej Leon Giżycki sprzedał dwór eko­nomii lubarskiej. Później zmienił on jeszcze kilkakrotnie właścicieli, aż w końcu w 1901 r. dom ten z otoczeniem nabyła Honoryna z Olizarów Pruszyńska.


[1] Słownik geograficzny, t. 5, Warszawa 1884, s. 375; J. Włast [J. Dunin-Karwicki], op. cit., s. 39 i n.; A. Urbański, Pro memoria, Warszawa 1929, s. 79 i n.
[2] Polski słownik biograficzny, t. 28, Wrocław 1984/ 1985, s. 135.
[3] Pamiętnikarza, Józefa Karwickiego, wnuka generała (por.: J. Włast, op. cit., s. 47 i n.), zawiodła pamięć. Wed­ług niego Lubar nabył już ojciec generała, Józef Kajetan Karwicki. Jest to wiadomość mylna, ponieważ umarł on w 1784 r., a więc na wiele lat przed krachem majątkowym Prota Potockiego.
[4]„Kłosy” 1875, t. 2, s. 328.
[5] J. Włast [J. Dunin-Karwicki], op. cit., s. 40-41.
[6] J. Dunin-Karwicki, Z moich wspomnień, op. cit., t. 3, s. 212.