NOWOMALIN
Wieś Nowomalin, noszącą dawniej nazwę
Głuche, w 1392 r. prawem lennym nadać miał król Władysław Jagiełło ks.
Świdrygielle. Według podania, książę, zachwycony lekko górzystą okolicą, borem,
obfitością wody i łąk położonych nad rzeczką Zbytenką, wybudował na jednym ze
wzniesień murowany zamek kamienny. W 1430 r. Świdrygiełło darował Głuche wraz
z szeregiem przyległych wsi swemu dworzaninowi Jeło-Malińskiemu h. Pietyrog, w
którego rodzinie majętność ta pozostawała do końca XVIII w. Z czasem zarzucili
oni używania przydomku „Jęło", ograniczając się do nazwiska Maliński.
Żyjący w drugiej połowie XVIII w. starosta Jan Kanty Maliński zmienił nazwę
Głuchego czy też Hołuchowa, jak brzmiała nazwa ruska, na Nowo-Malin. Oprócz
Nowomalina posiadał on jeszcze obszerne dobra Jarosławicze pod Łuckiem, kilka
wsi w okolicy Kowla oraz w powiecie Ostrogskim folwarki Symonów i Rusywel[1].
Jan Kanty Maliński z żoną Elżbietą z ks.
Czetwertyńskich miał syna i dwie córki. Ponieważ ów jedyny syn cierpiał na
pomieszanie zmysłów i nie mógł sam administrować majątkiem, na podstawie
działu rodzinnego przeprowadzonego w 1802 r. Nowomalin wraz z przyległościami
otrzymała jedna z córek, Kasty lda, żona Stanisława Sosnowskiego[2].
Dział majątkowy został jednak zakwestionowany jako niesprawiedliwy, w wyniku
czego doszło do waśni między Czetwertyńskimi i Sosnowskimi. W sprawę
dziedzictwa po Janie Kantym Malińskim musiał więc ingerować sąd polubowny,
któremu udało się doprowadzić do zadowalającego obie powaśnione strony porozumienia.
Na jego mocy Stanisław Sosnowski, którego żonie przypadł Nowomalin, zobowiązał
się, że nie będzie mieszkał w głównym korpusie zamku. Ta dziwna i niezbyt
zrozumiała klauzula układu rodzinnego była więc powodem, że Sosnowski zamiast
usiłować odbudować chylący się już wówczas ku ruinie średniowieczny zamek w
jego pierwotnej postaci, na wygodny i elegancki dom mieszkalny przerobił dawną
murowaną stajnię zamkową i połączył z nią dwie pobliskie baszty, w jednej
urządzając okrągły pokój sypialny, w drugiej zaś kredens. Mury trzeciej
baszty przerobił na kaplicę, a dokoła zamku urządził ogród krajobrazowy. Za
fosami wymurował skromnych rozmiarów nową stajnię, w której trzymał stadninę
koni rasy polskiej, angielskiej i arabskiej[3].
Z trzech synów marszałka szlachty Stanisława
Sosnowskiego h. Nałęcz, dwaj, Eugeniusz i Bronisław, zmarli młodo. Nowomalin
odziedziczył więc jedyny pozostały przy życiu, to jest Tomasz Oskar Sosnowski
(ur. w 1810 r. w Nowomalinie - zm. w 1888 r. w Rzymie), znany rzeźbiarz.
Przebywając na studiach w Berlinie, a następnie w Rzymie, gdzie osiedlił się
na stałe i gdzie w końcu umarł, wzbogacał on wprawdzie zbiory zamkowe swymi
rzeźbami, Nowomalin odwiedzał jednak bardzo rzadko, polegając całkowicie na
administratorach. Za jego czasów zamek stał więc zupełnie opuszczony i nie
restaurowany.
Po śmierci Oskara Sosnowskiego Nowomalin
odziedziczyła jego siostra, Eugenia Justyna, zamężna za Zygmuntem Oktawiuszem
Falkowskim h. Doliwa. W posiadaniu rodziny Falkowskich dobra te znalazły się
zresztą tylko na krótko, gdyż niebawem otrzymała je ich córka Oktawia, od 1862
r. zamężna za Janem Karolem Chodkiewiczem h. Kościesza (1841-1887). Z kolei z
posagu córki Chodkiewiczów, Anny, która w 1892 r. poślubiła Dominika Dowgiałłę
h. Zadora (1874-1931) Nowomalin przeszedł do Dowgiałłów i w ręku ich znajdował
się do września 1939 r. Ostatnim właścicielem był syn Dominika - Karol
Dowgiałło (ur. w 1896 r. - zaginiony we wrześniu 1939 r.), żonaty z Zofią hr.
Potulicką z Obór (1896-1944).
Dominik i Anna Dowgiałłowie zimę spędzali
w dobrach mężowskich Siesiki w pow. wiłkomierskim, do Nowomalina zjeżdżając tylko
na każde lato. Niemniej bardzo gorliwie zajęli się uporządkowaniem zamku, a
zwłaszcza jego skrzydła mieszkalnego, o którego gruntownej konserwacji nikt
dotąd nie pomyślał. Wzniesiony na rzucie czworoboku z pięknego polnego kamienia
zamek nowomaliński, którego według miejscowych przekazów niektóre partie
sięgały XIV czy początków XV w., uległ gruntownej przebudowie w połowie XVII
w., kiedy to główny korpus mieszkalny otrzymał cechy baroku oraz w ciągu
pierwszych dziesięcioleci XIX w., gdy części pozostałych fragmentów nadano
piętno romantycznego neogotyku. W wyniku owych zmian w okresie międzywojennym
budowla ta nie przedstawiała się jednolicie[4].
Do drugiej wojny światowej w stanie zbliżonym do pierwotnego przetrwały tylko
dwie narożne baszty, północno- i południowo-zachodnia, wzniesione na rzucie
kwadratu. Miały one gładkie surowe ściany bez tynków, przebite nielicznymi
otworami okiennymi. Kryte były dachami namiotowymi. Baszta trzecia,
północno-wschodnia, na skutek przebudowy i znacznego podniesienia jej górnej
części, całkowicie zatraciła swój dawny wygląd. Z czwartej i piątej ocalały
jedynie fundamenty i piwnice.
Wsparty o wysokie skarpy zamek nowomaliński
usytuowany został na stoku wzgórza okolonego z trzech stron fosami, z czwartej
zaś, południowej, stawami i rzeką Zbytenką. Fosa dzieliła też zabudowania
zamkowe od drogi wiodącej z Ostroga. Na dziedziniec wjeżdżało się od strony
wschodniej przez most niegdyś zwodzony, zastąpiony w czasach nowszych przez
murowany, wsparty na półokrągło sklepionych arkadach, a następnie przez
neogotycką bramę murowaną, ustawioną na fundamentach piątej baszty. Kilka
kamieni z tej rozebranej baszty bramnej zachowało się w zbiorach muzeum
zamkowego w Ostrogu. Pokrywające je płaskorzeźby o motywach ornamentalnych i
maszkaronowych dowodzą, że baszta ta była niegdyś bogato dekorowana.
Tuż za mostem, po jego lewej, południowej
stronie, stał mało od XVII w. zmieniony dwukondygnacyjny barokowy pałac mieszkalny[5].
Miał on podstawowy rzut prostokąta. W zwróconej do dziedzińca fasadzie, na obu
jej osiach skrajnych występowały krótkie skrzydła z opilastrowanymi
narożnikami. Pilastry opinały, poza tym cały budynek. Jeśli rysunek N. Ordy z
lat sześćdziesiątych lub siedemdziesiątych XIX w. jest ścisły, oś główną
elewacji dziedzińcowej akcentował wówczas trójkątny przyczółek, usunięty
dopiero w początkach XX w., gdy wejście do umieszczonych na pierwszym piętrze
pokoi „paradnych" poprzedzone zostało wykutymi w piaskowcu dwubiegowymi
schodami, załamanymi w połowie wysokości pod kątem prostym, zaprojektowanymi
przez Tadeusza Rostworowskiego. Jeszcze mocniej wydatnym trójosiowym ryzalitem
podkreślona została środkowa część elewacji zewnętrznej pałacu zwróconej na
południe. Ryzalit ów, charakterystyczny dla baroku, wieńczył gładki, ale
ogzymsowany fronton o faliście wygiętych spływach, dekorowany trzema kamiennymi
wazonami. Wzdłuż całej niemal strony południowej rozciągał się ogromny
murowany, otoczony balustradą i podparty skarpami taras widokowy. Pałac
nakrywał gładki, pobity gontami dach czterospadowy, wyodrębniony nad
skrzydłami.
Przed 1939 r. z dziedzińca pod podestem
schodów wchodziło się do dolnej kondygnacji pałacu. Pierwszą komnatą usytuowaną
centralnie w trakcie frontowym była duża sklepiona sień z posadzką kamienną z
piaskowca, zamykana od strony zewnętrznej żelaznymi drzwiami. Miała ona służyć
kiedyś jako skarbiec, a według miejscowych podań jako więzienie. Hipotezę tę
potwierdzała jej część oddzielona, zaopatrzona w małe okratowane okienka. Na
wprost sieni mieściła się sala, a po prawej i lewej stronie łącznie ponad
dziesięć pokoi. Wszystkie one miały potężne, łukowe sklepienia. Wnęki okien
tych stosunkowo niewielkich pomieszczeń dochodziły do półtorametrowej grubości.
Jeden z pokoi lewego skrzydła używany był kiedyś przez Oskara Sosnowskiego
jako pracownia rzeźbiarska. Inne miały charakter mieszkalny. Piece ogrzewające
parter pałacu były kaflowe, holenderskie, o motywach sielankowych, malowanych
pod glazurą w tonacji niebieskiej.
Według stanu z 1914 r. piętro zawierało w
układzie dwutraktowym obok dalszych pokoi mieszkalnych przede wszystkim pokoje
i sale reprezentacyjne. I tu także środek traktu od strony dziedzińca zajmowała
duża sień, wyłożona kamienną posadzką, mieszcząca się dokładnie nad sienią
dolną. Z zewnątrz wchodziło się do niej wprost z wybudowanych przez Tadeusza
Rostworowskiego schodów. Sień górna miała wygląd surowy i zawieszona była trofeami
myśliwskimi. Prawy odcinek górnej kondygnacji traktu frontowego mieścił trzy
pokoje w amfiladzie i czwarty w skrzydle. Pierwszy z nich używany był jako
salonik, a dwa następne jako mieszkalne. Jeden z nich był kiedyś gabinetem
Oskara Sosnowskiego. Pokój w skrzydle służył jako biblioteka. Księgozbiór
nowomaliński składał się głównie z wydawnictw z zakresu historii i
beletrystyki w językach polskim, francuskim i niemieckim. Część lewa traktu
frontowego mieściła cztery małe pokoje, z których pierwszy służył jako kredens,
dwa następne oraz w skrzydle jako mieszkalne, a ostatni jako archiwum. Do
pierwszej wojny światowej archiwum zawierało m.in. dokumenty sięgające XVI w.,
w tym wiele akt z epoki Zygmuntowskiej, nadań królewskich, pergaminów z
pieczęciami woskowymi, dotyczących głównie rodu Jeło-Malińskich, a poza tym
listy Tadeusza Kościuszki do ks. Józefa Poniatowskiego oraz Kazimierza
Pułaskiego do Józefa Sosnowskiego, hetmana polnego litewskiego i jego rodziny.
Na wprost sieni znajdowała się wielka, wysunięta
ryzalitem sala balowa o wymiarach 4 x 16 m, zwana także portretową, wyposażona
w posadzkę układaną w deseń, murowany kominek i duży żyrandol. Jej ściany
zawieszone były kilkudziesięcioma wizerunkami olejnymi z epoki członków
rodzin kolejnych właścicieli Nowomalina i rodzin z nimi spokrewnionych, a więc
Jeło-Malińskich, Sosnowskich, Falkowskich, a także Ostrogskich, Ossolińskich,
Wiśniowieckich i in. W grupie ostatnich wyróżniały się dwa portrety „en
pied" króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego i ks. Jeremiego
Wiśniowieckiego, oba pędzla nieokreślonego, oraz marszałka Sejmu
Czteroletniego Stanisława Małachowskiego.
W amfiladzie prawego skrzydła mieściły się
dwa kwadratowe salony, „zielony” i „błękitny”, zwany „gobelinowym”. Oba miały
sufity pokryte freskami zapewne z czasów przebudowy zamku na pałac barokowy i
wielkie żyrandole wykonane z brązu. W salonie „zielonym" ściany obite
były tapetami w kwiaty, w tej właśnie tonacji. Pokój ten zdobił kominek z czarnego
marmuru. Salon „błękitny", obity także tapetami, swą drugą nazwę
zawdzięczał wiszącym tam gobelinom, z których jeden o wymiarach 3 x 4 m
zatytułowany Uair przedstawiał ptaki w locie. Na innym widniała starożytna
świątynia, bogowie i ludzie. Po rogach miał on medaliony z wyobrażeniem pór
roku. Zarówno w sali portretowej jak w salonach znajdowały się wyłącznie meble
antyczne. W salonie „zielonym” stał garnitur mebli mahoniowych z podobnie oprawionymi
lustrami, w salonie „błękitnym” czeczotkowy. Ale były tam również nie
wchodzące do kompletu stare sekretarzyki, inkrustowane stoliki z galeryjkami z
brązu, marmurowa konsola z zegarem grającym kurantowe melodie i inne. Pokoje
te zdobiły wreszcie liczne obrazy, wśród których poczesne miejsce zajmowały
malowidła o tematyce mitologicznej, dzieła szkoły włoskiej, jak np. kopie
Murilla Św. Jan z barankiem i Wniebowzięcie Matki Boskiej, Wskrzeszenie
młodzieńca z Naim, dalej szkoły holenderskiej i innych. Miał się też znajdować
w Nowomalinie oryginał Greuze'a.
Z lewej strony do sali portretowej przylegała
sala jadalna. Miała ona ściany i sufit koloru białego, duży piec pokryty
starymi, także białymi kaflami, murowany kominek i posadzkę układaną w deseń z
różnego koloru klepek, umieszczonych w dużych kwadratowych ramach. W jedną ze
ścian wmurowana była marmurowa tablica, mająca przypominać pobyt w Nowomalinie
ks. biskupa warmińskiego, Ignacego Krasickiego. Widniał na niej wyryty wiersz
Święta miłości kochanej ojczyzny. Pośrodku sali stał duży rzeźbiony stół
dębowy, pochodzący z jakiegoś klasztoru, a dokoła niego obite skórą krzesła o
wysokich oparciach. Zostały one odtworzone w czasach Dominika Dowgiałły przez
miejscowych stolarzy według jednego ocalałego zabytkowego. Stylem nawiązywały
do Chippendale. Dwie oszklone szafy służyły do przechowywania porcelany. Stała tu,
poza tym antyczna kanapa, obita materiałem z włosia, zegar kurantowy, a na
specjalnych kolumienkach dwie wazy chińskie, wysokości około 1,5 m. Nad
kominkiem wisiało lustro, złożone z wielu kwadratów szkła weneckiego. Ostatni
pokój w lewej amfiladzie służył jako mieszkalny. Była to sypialnia Oskara
Sosnowskiego, obita złocistymi tapetami i wyposażona w posadzkę w desenie.
Stało tam ciemne politurowane fantazyjne łoże w postaci gondoli, dekorowane
licznymi ozdobnymi gzymsami. Przesłaniający je parawan miał kształt harfy z
miedzianymi prętami jako struny.
Na wprost bramy wjazdowej, po
przeciwległej stronie obszernego dziedzińca, z prawej strony pałacu pod kątem
do niego prostym stała również podłużna parterowa od frontu, a znacznie wyższa
od tyłu oficyna, dawna stajnia koni wyjazdowych, przerobiona ongiś przez
Stanisława Sosnowskiego na wygodny dom mieszkalny. Od strony zewnętrznej przylegał
do niej także duży taras, wsparty na licznych półkoliście zamkniętych
arkadach. Na obu krańcach oficyny wznosiły się dwie ocalałe baszty zamkowe,
połączone z nią w jedną całość. Elewacje oficyny pokrywały tynki gładkie, bez
wydatniejszych szczegółów dekoracyjnych. Wnętrza natomiast były bogatsze niż
pałacowe.
Oficyna miała też, podobnie jak pałac,
układ dwutraktowy, amfiladowy. Od strony dziedzińca, pośrodku traktu frontowego
mieściła się przestronna sień wejściowa, do której z prawej strony przylegał
pokój zwany „tureckim". Zdobiący go fresk przedstawiał panoramę
Konstantynopola, a urządzenie ruchome składało się ze sprzętów utrzymanych w
stylu „tureckim". Składały się na nie m.in. niskie stoliki z leżącymi na
nich fajkami. Z prawej części traktu frontowego znajdowały się jeszcze dwa
małe pokoje mieszkalne, przedzielone sionką z wyjściem na dziedziniec. Pierwszy
pokój na lewo od sieni nosił miano „japońskiego". Ściany jego pokrywały
również freski. Niskie kanapki i przybory do herbaty ustawione były na równie
niskich stolikach. Pokój „japoński" ogrzewał oryginalny piec, którego
każdy kafelek przedstawiał inny motyw wzięty z życia codziennego. Z pokojem
„japońskim" sąsiadował większy od niego pokój prostokątny „chiński",
z freskami o motywach zaczerpniętych z życia Chińczyków. W części tego pokoju,
dzieląc go na połowy, stała pagoda ozdobiona figurkami i przedmiotami z
chińskiej porcelany. Ostatni pokój lewej strony traktu frontowego
przytykający do baszty, od fresków wyobrażających piramidy, sfinksa, ibisy i podobne
motywy, nosił miano sieni „egipskiej”. Odrzwia jego pokrywały hieroglify.
W trakcie ogrodowym całą przestrzeń pomiędzy
basztami zajmowały tylko trzy podłużne sale. Środkowa z nich miała ostatnio
nazwę pokoju „pasowego", gdyż malowana była w pasy o barwach
szafirowo-białych. Po jej lewej stronie mieścił się pokój „parawanowy",
który nazwę swą zawdzięczał motywom parawanowym, malowanym na ścianach, a
następnie przedłużonym parawanami prawdziwymi. Najpiękniejszą jednak była sala
przylegająca do pokoju „pasowego” z prawej strony, zwana „stiukową”. Miała ona
ściany pokryte stiukiem w tonacji bladokremowej, kasetony na suficie ze stiuku
białego oraz posadzkę intarsjowaną różnokolorowym drewnem. Górą obiegał ją
misterny fryz. Cztery, także stiukowe, białe kolumny doryckie dzieliły tę salę
na dwie części: większą i mniejszą. Salę „stiukową" zdobiły duże lustra,
szereg obrazów i przepiękna, kuta w marmurze kararyjskim rzeźba,
przedstawiająca boginię Minerwę, wykonana w Rzymie przez Giacinto Fiorentiniego.
Podobnie jak w komnatach pałacowych, także i w oficynie znajdowały się stylowe
kominki z piaskowca lub z marmuru o różnych kształtach, piece pokryte kaflami,
sięgającymi nawet XVI w., oraz ścienne freski. Fresk, dekorujący wnętrze
jednej z baszt przylegających do oficyny, przedstawiał jakąś boginię na rydwanie
z gołębiami. Podobnie jak w przypadku pałacu, urządzenie ruchome całej oficyny
składało się także ze starych, stylowych mebli, makat, dywanów wschodnich i
obrazów. Był również w Nowomalinie duży zbiór porcelany saskiej, berlińskiej,
koreckiej i baranowieckiej, dalej starego srebra, kryształów, brązów, m.in. w
postaci kandelabrów oraz zegarów kurantowych, wygrywających i wydzwaniających
najrozmaitsze melodie. Do ciekawostek należała bardzo stara harfa z hebanu, a
z jeszcze starszych czara jakoby Włodzimierza Monomacha. Ponieważ Dowgiałłowie
mieszkali w pałacu, oficynę utrzymywali oni jako muzeum.
Do prawego, krótszego boku pałacu przylegała
kryta weranda z dachem wspartym na dwóch parach kolumienek. Neogotycka brama
łączyła ją z oficyną. Brama ta składała się z dwóch wysokich, czworograniastych
murowanych słupów, zwieńczonych
krenelażem, przebitych w górnej części ze wszystkich stron wysokimi, ostrym
łukiem zamkniętymi oknami. Oba słupy spinała ze sobą półkoliście arkada, cały
prześwit zaś wypełniały sztachety. Bramą tą, będącą przedłużeniem ogrodowej
elewacji pałacu i krótszego boku oficyny, schodziło się z dziedzińca do parku.
Naprzeciw pałacu, równolegle do niego, od
strony północnej wznosił się bardzo długi choć stosunkowo wąski budynek, będący
trzecim skrzydłem zamku. Pod kątem prostym za pośrednictwem jednej z baszt
łączył się on z oficyną. Od strony dziedzińca był parterowy, od strony
zewnętrznej natomiast, podpartej mocnymi skarpami, znacznie wyższy. Kondygnacja
dolna, mieszcząca piwnice, przebita była pięcioma kolistymi oknami. Budowla ta
została przez Stanisława Sosnowskiego przebudowana najgruntowniej w stylu
neogotyckim. Cała jej elewacja zwrócona na południe, czyli w stronę dziedzińca,
otrzymała okna zamknięte ostrym łukiem, płaszczyzny zaś międzyokienne rozczłonkowane
zostały półkolumnami połączonymi ze sobą także ostrołukowymi gzymsami.
Pomiędzy łukami gzymsów umieszczono rozety. Równie bogatą dekorację miała
także ścianka attykową zakrywająca dach. Od strony wschodniej skrzydło to
krótkim, wysokości około półtora metra murkiem łączyło się bezpośrednio z
jeszcze jedną basztą, przerobioną na kaplicę. Część położona najbliżej kaplicy
mieściła kuchnię, spiżarnię oraz izbę o przeznaczeniu gospodarczym. Część
środkowa skrzydła tworzyła otwartą z dwóch stron galerię, łączącą kuchnię z
położonym po stronie zachodniej pokojem mieszkalnym, a dalej z basztą drugą i
oficyną. Galeria składała się z sześciu czworograniastych słupów, połączonych
ostrołukowymi arkadami, występujących od strony dziedzińca i tyluż od strony
parku. Płaszczyzny między łukami wypełnione były również sztukaterią, nieco
jednak skromniejszą niż od dziedzińca. Elewacja północna „galerii” - gdyż taką
nazwę nosiło całe to skrzydło - tynkowana była gładko. Wieńczył ją szeroki
gzyms profilowany.
Podobnie jak wszystkie pozostałe baszty i
skrzydła zamku, także i baszta mieszcząca kaplicę, na skutek spadku terenu od
strony dziedzińca była znacznie niższa, niż od strony zewnętrznej. Być może,
iż celom sakralnym służyła także i dawniej, choć miała wówczas inny kształt. W
swej kondygnacji najniższej uległa ona zmianom stosunkowo niewielkim. Stanisław
Sosnowski nadbudował jednak nad nią jeszcze dwie wysokie kondygnacje, nadając
im wyraźne piętno neogotyku. Przy wszystkich narożach umieszczono wówczas
cylindryczne, boniowane wieżyczki, zwieńczone ostrołukowymi hełmami, elewacje
zaś zamknięto trójkątnymi szczytami z uskokami. Nadbudowane partie kaplicy
otrzymały wysokie, także ostrym łukiem zamknięte okna. Kaplicę nakryto bardzo
wysokim dachem stożkowym. Górując nad całym średniowieczno-barokowym kompleksem,
zmieniła ona całkowicie sylwetę zamku.
Wewnątrz mieściły się dwa ołtarze. Jeden z
nich, barokowy, rzeźbiony w złoconym drewnie, stał na parterze. Wisiał w nim
olejny obraz Matki Boskiej Bolesnej, przebitej mieczem, stojącej u stóp
krzyża. Drugi ołtarz znajdował się w obiegającej kaplicę dokoła szerokiej galerii,
wspartej na czterech kolumnach, na wysokości piętra. Tworzyła go kolumnada
złączona u góry koroną wyrzeźbioną misternie w marmurze przez Oskara
Sosnowskiego. Również i w tym ołtarzu poczesne miejsce zajmował obraz Matki
Boskiej Bolesnej. Sklepiony plafon kaplicy pokrywały stiuki.
Z istniejącego dawniej czwartego skrzydła
zamku, pośrodku którego wznosiła się baszta bramna, nic się nie zachowało.
Przetrwały natomiast do 1939 r. dwupiętrowe sklepione lochy, ciągnące się
zarówno pod budynkami, jak pod dziedzińcem. Według miejscowej tradycji, przez
nikogo zresztą nie zweryfikowanej, podziemne ganki łączyły je z podobnymi
lochami, istniejącymi pod zamkami Ostrogskim i między rzeckim.
Wzgórze, na którym zbudowany został zamek,
ze wszystkich stron otaczała głęboka fosa, poza którą rozciągał się park
krajobrazowy założony na powierzchni około 4 ha. Był on zamknięty prostokątem
czterech dróg, trzech o znaczeniu gospodarczym i czwartej, głównej, prowadzącej
do Ostroga. Całą tę przestrzeń otaczał płot osadzony na murku, z przęsłami
sztachet wprawionymi w murowane również słupy. Naprzeciw mostu wjazdowego, po
przeciwległej stronie drogi do Ostroga, wznosił się wspomniany już budynek
stajni, utrzymany w stylu mauretańskim. Na prawo od mostu, w rogu parku, stała
figura Matki Boskiej na księżycu, depczącej
głowę węża, wykonana w piaskowcu jakoby w XVI w. Po rozkopaniu
fundamentów cokołu znaleziono pod nim dwa ludzkie szkielety, większy i
mniejszy, ułożone na siedząco. Na czaszkach miały one mosiężne koła, rodzaj
koron. Po lewej stronie mostu znajdował się wysoki, podłużny budynek
oranżerii, podobnie jak stajnie wzniesionej przez założyciela ogrodu, Stanisława
Sosnowskiego. Do 1939 r. w oranżerii tej
hodowano piękne okazy roślin egzotycznych, jak olbrzymi fikus, który wyrastał
wprost z ziemi, wspaniałe agawy, wiele gatunków kaktusów, palm i in.
Pierwsza wojna
światowa przyniosła Nowomalinowi ogromne zniszczenia. Z zamku i oficyny pozostały tylko nagie mury,
gdyż w czasie jego rabunku wyrywano nawet z futryn drzwi i okna. Pragnąc
zabezpieczyć przynajmniej najcenniejsze zbiory, właściciele przewieźli
piętnaście wozów zawierających archiwalia, bibliotekę, obrazy, dwadzieścia
kilka rzeźb Oskara Sosnowskiego, porcelanę i wiele innych zabytkowych
przedmiotów - cenniejsze do Żytomierza, mniej zaś cenne do muzeum w Ostrogu.
Przedmioty wywiezione do Żytomierza umieszczone zostały w salach katolickiego
seminarium duchownego, gdzie w znacznej mierze w ciągu najbliższych lat uległy
zniszczeniu. Do okresu po drugiej wojnie światowej ocalały tylko nieliczne
dzieła sztuki, w tym portret Oskara Sosnowskiego. Inne, z powodu braku
oznaczenia proweniencji, włączono do zbiorów muzealnych jako niewiadomego
pochodzenia. Po 1920 r. do Nowomalina wróciło z Ostroga tylko kilka worków
mniej ważnych i uszkodzonych plików papierów i rejestrów gospodarczych, jak
również trzy armaty spiżowe pochodzące z Wiśniowca oraz dwa moździerze, które
następnie do 1939 r. zdobiły mury zamkowe[6].
W latach 1921-1939 gruntownej restauracji
zamku dokonał ostatni właściciel Nowomalina, Karol Dowgiałło. Zabezpieczył on
wszystkie mury pokrywając je dachem, a następnie całość doprowadził niemal do
stanu sprzed 1914 r. W wewnętrznym urządzeniu pałacu zamkowego, który do
wybuchu drugiej wojny światowej w całości był zamieszkany, przeważały już
jednak rzeczy nowsze, zebrane po 1920 r., jakkolwiek nie brakło też i zabytkowych.
Wśród nielicznych przedmiotów ocalałych uratowała się np. Minerwa
Fiorentiniego, z odbitą wprawdzie głową, ale poza tym nie uszkodzona. Odnowiono
też figurę Matki Boskiej w parku i planowano przeprowadzenie dokładnych badań
wykopaliska pod cokołem, czego już nie zdążono uczynić.
W początkach drugiej wojny światowej
przepadło znów całe urządzenie zamku, którego mury jednak ocalały. W 1943 r.
od uderzenia pioruna spłonął dach kaplicy. Nieco później pałac, znajdujący
się nadal w stanie mieszkalnym, posłużył za schronienie niemieckiej załodze,
atakowanej przez partyzantów. Jesienią tegoż roku partyzanci zdecydowali się
zlikwidować załogę zamku, przypuszczając gwałtowny szturm. Oblężenie i
strzelanina trwały cały dzień, nocą zaś pod osłoną pożaru, nie wiadomo przez
którą stronę wznieconego, Niemcy zdołali się częściowo wycofać z oblężenia. Zamek
jednak spłonął w całości. W czasie zimy mieszkańcy okolicznych wsi, zniszczonych przez
hitlerowców, rozebrali większość murów na cegłę, z której budowali piece dla
swoich ziemianek. W ten sposób zamek nowomaliński przestał istnieć[7]. Do
lat siedemdziesiątych XX w.
przetrwała tylko ruina kaplicy. Z ruin pałacu i oficyny wydobyto kilka kafli
szesnastowiecznych, wykonaną przez Oskara Sosnowskiego w białym marmurze
płaskorzeźbę przedstawiającą Madonnę z Chrystusem na ręku, jak też kilka
pokrytych ornamentem kamieni z baszty bramnej. Te. nikłe szczątki umieszczone
zostały w muzeum w Ostrogu. W tymże muzeum znajduje się też garść papierów z
dawnego archiwum zamkowego oraz kilka obrazów, których pochodzenia, z powodu
braku oznakowania, nie można ustalić w sposób niebudzący wątpliwości.
[1] Dzieje Nowomalina
podają m.in.: Słownik geograficzny, t. 7, Warszawa 1886, s. 264-265; J.
Dunin-Karwicki, Z zamglonej..., op. cit., s. 84 i n.; „Kłosy" 1887, t. 1,
s. 182.
[2] Druga córka -
Karolina, zamężna najpierw za N. Szaszkiewiczem, a po rozwodzie z nim za ks.
Franciszkiem Czetwertyńskim, otrzymała Symonów i Rusywel, syn zaś trzecią
część majątku.
[3] Według świadectwa
współczesnych, za czasów Stanisława Sosnowskiego słynęły szczególnie
nowomalińskie taran ty o wyniosłych szyjach i puszystych ogonach. Miały one
pochodzić ze stada Sieniawskich po ogierach, których resztki zakupił Sosnowski
od ks. marszałkowej Izabelli Lubomirskiej czy raczej od słynnego „Emira",
Wacława Rzewuskiego z jego stada sawrańskiego. Konie te pasły się swobodnie na
łąkach otaczających Nowomalin. Wielki amator koni, Stanisław Sosnowski, był też
wielkim oryginałem i domatorem. Z sąsiadami utrzymywał tylko luźne stosunki,
niechętnie wyjeżdżając z domu. U siebie przyjmował natomiast gościnnie,
zwłaszcza gdy chodziło o ludzi bardziej światłych. Dbając o dobro swych poddanych, urządził w
Nowomalinie szkółkę dla dzieci oficjalistów. Po jego śmierci jednak szkółka ta,
pozbawiona odpowiedniej opieki ze strony przebywającego przeważnie za granicą
następnego dziedzica, rychło upadła. Pełnomocnicy rozprzedali także konie
rasowe, a zamek zaniedbali.
[4] J. Dutkiewicz,
Zamki warowne..., op. cit., s. 231.
[5] Szczegóły dotyczące
wewnętrznej architektury zamku
i jego urządzenia pochodzą od Marii Oktawii z Dowgiałłów
Korybut-Daszkiewiczowej, siostry ostatniego właściciela Nowomalina.
[6] B. Gebert, Z
działalności referenta zabytków przy dowództwie 6-tej armii, „Ex-libris"
1922 [Lwów-Kraków], z. 4, s. 87.
[7] Relacje
mieszkańców Nowomalina.Przykładowy tekst. Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit nullam nunc justo sagittis suscipit ultrices.