SIELEC
Majętność
Sielec w 1677 r. wniosła w posagu Anastazemu Miączyńskiemu jego żona Helena z
Luszkowskich[1].
Pochodzący z tej rodziny Kajetan Miączyński, w imieniu własnym i nieobecnego
wówczas w kraju brata Józefa, generała wojsk francuskich, po wygaśnięciu
dożywocia zmarłej w 1785 r. ich matki, Doroty z Woronieckich, wojewodziny
podlaskiej, spadłe na obu dobra siedleckie sprzedał w 1786 r. Michałowi
Czackiemu (1755-1828), posłowi na Sejm Czteroletni i publicyście. Po nim
odziedziczył Sielec jego syn Feliks (1783-1862), prezes Komisji Edukacyjnej w
Krzemieńcu, żonaty z Marią Barbarą Czacką, córką Dominika i z nią bezpotomny.
Po śmierci Feliksa Czackiego cały majątek przeszedł na wdowę i wielu innych
spadkobierców. Jeden z nich sprzedał ośrodek dóbr z siedzibą Rosjaninowi N. Połońskiemu[2].
Czackim
zawdzięcza Sielec powstanie tam jednej z najokazalszych i najrozleglej szych rezydencji
Wołynia. Datę jej powstania określić można tylko w przybliżeniu, gdyż
szczegółów dotyczących tej sprawy nie ma. Najprawdopodobniej został on
wybudowany tuż po trzecim rozbiorze Polski, a więc u schyłku XVIII w.,
wcześniej bowiem czas dłuższy przebywał Czacki za granicą. Tezę tę potwierdzają
wywody Żychlińskiego, który pisze o nim, że „powróciwszy do kraju, siedlisko
swoje Sielce [sic] we włodzimierskim powiecie, przyozdobił okazałym domem i
pięknym ogrodem”[3].
Projekt tej rezydencji opracować miała żona Michała Czackiego, Beata z
Potockich, uzdolniona malarka i miniaturzystka, uczennica m.in. Marcelego
Bacciarellego i wielkich mistrzów obcych[4].
Nie
istnieją najprawdopodobniej żadne przekazy fotograficzne, które mogłyby dać
pełny obraz siedziby Czackich w Sielcu. Obraz przybliżony można mieć tylko w
oparciu o dwa rysunki Napoleona Ordy, wykonane około 1860 r. Przedstawiają one
pałac od strony podjazdu i od ogrodu. Pewne pojęcie o wnętrzach daje natomiast
wzmianka w pamiętnikach Henryka Steckiego[5].
Rysunki
Ordy dowodzą, że pałac sielecki składał się z trzech dwukondygnacyjnych korpusów:
pałacu właściwego i dwóch oficyn. Z nich korpus środkowy o rzucie regularnego
prostokąta, nakryty gładkim dachem czterospadowym, ozdobiony był na osi fasady
głównej portykiem w wielkim porządku, złożonym z sześciu kolumn prawdopodobnie
korynckich. Dźwigały one pokryte fryzem z tryglifami belkowanie oraz gładki
trójkątny fronton. Jako szczegóły dekoracyjne fasady występowały trójkątne
naczółki nad oknami parteru, skromny gzyms międzykondygnacyjny oraz fryz podobny
jak w portyku, wieńczący wszystkie elewacje. W fasadzie ogrodowej dominował na
całej jej długości rząd kolumn przyściennych, także w wielkim porządku, między
którymi mieściły się wysokie na dwie kondygnacje okna, a pośrodku
porte-fenetry. Tylko obie osie skrajne miały podział dwukondygnacyjny. Na
parterze występowały tam niewielkie tarasy, a na piętrze wsparte na kolumnach
balkony. Z relacji Steckiego wynika, że na zimę pomiędzy kolumny wstawiano
okna i w ten sposób dolne tarasy stawały się oranżeriami, ogrzewanymi kanałami
z ciepłym powietrzem. Wszystkie drzwi i okna pałacu miały kształt prostokątny,
prócz porte-fenetrów wychodzących na balkony, zamkniętych półkoliście. Takie
ukształtowanie osi skrajnych elewacji ogrodowej rozładowywało monotonię fasady
ogrodowej.
Po obu
stronach korpusu głównego wznosiły się dwie, także dwukondygnacyjne, ale tylko
jedenastoosiowe oficyny, zaakcentowane czterokolumnowymi portykami przyściennymi,
zamkniętymi również trójkątnymi gładkimi frontonami. Tylko belkowanie portyku
pokrywał tu fryz z tryglifami. Elewacje obu oficyn były, poza tym gładkie,
dzielone jedynie poziomo gzymsem międzykondygnącyjnym. Obie te budowle, nakryte
dachem podobnym jak na korpusie głównym, miały wygląd identyczny. Z pałacem
łączyły je ćwierćkoliście wygięte zabudowane galerie.
Na temat
wnętrz, także dzięki Steckiemu, wiemy tylko tyle, że na parterze głównego korpusu
mieściły się salony „wielkie i wysokie”, na piętrze pokoje gościnne, w
oficynach dalsze apartamenty gościnne, a w jednej z nich także „mały, ale ładny
teatrzyk”. Z tego samego źródła dowiadujemy się wreszcie, że pośrodku traktu
ogrodowego znajdowała się dwukondygnacyjna sala balowa z wyjściem na środkowy
taras, do której z jednej strony przylegała sala jadalna, a z drugiej
bilardowa.
Michał
Czacki prowadził w Sielcu dom otwarty, podejmując u siebie często obok rodaków
także wielu przedstawicieli emigracji francuskiej, która po rewolucji dość
licznie zjechała również na Wołyń. Jakiś czas przebywał tam więc m.in. ks.
Karol de Berry oraz sztabowcy ks. Ludwika Józefa Kondeusza. Niestety, nikt z
tak licznie odwiedzających Sielec osób poza lakonicznymi informacjami Steckiego
nie przedstawił opisu architektury wnętrz pałacowych ani jego urządzenia.
Główną ich ozdobą były prawdopodobnie obrazy samej pani domu, Beaty Czackiej,
zarówno sceny rodzajowe, jak portrety. Żychliński wymienia kilka z nich, a
więc Hebe karmiąca orla, „portret familijny, w
którym na wzór matki Grakchów okazuje swe dzieci jako najdroższe klejnoty”
[sic] oraz „głowy starców”. Poza tym mówi jeszcze o dwóch portretach tego
samego autorstwa, przedstawiających zaprzyjaźnionych z domem Czackich:
Romualda Bystrego i jego żony Anny z Rakowskich. W końcu Niemcewicz dorzuca
jeszcze ciekawostkę, że część mebli obita była materiałem wyszywanym także
przez panią Czacką i jej córki[6].
Podobnie
jak jego brat, Tadeusz w Porycku, był także i Michał Czacki zapamiętałym
kolekcjonerem książek, czasopism oraz wszelkiego rodzaju archiwaliów
rękopiśmiennych. Zbieractwo to kontynuował następnie syn Feliks. Tuż przed
jego śmiercią odwiedził Sielec korespondent „Gazety Warszawskiej”, który
ogłosił następnie z podróży tej obszerne sprawozdanie. Nie wspomniał wprawdzie
o pałacu ani o innych jego zbiorach, dał jednak szeroką charakterystykę biblioteki[7].
Księgozbiór ów miał więc w tym czasie zawierać dzieła w języku polskim,
łacińskim, francuskim i włoskim. Był bogaty w publikacje dotyczące historii
XVIII w., w szczególności zaś rewolucji francuskiej. Z tego zakresu zebrano w
Sielcu wszystkie możliwe druki wraz z periodykami, jak „Journal de la
Montagne”, „Monitor”, a nawet pisma ulotne. Nie mniej bogato prezentował się
dział dawniejszych historyków włoskich. Rzecz jasna, że najwięcej było książek,
periodyków i rękopisów polskich. Do druków najstarszych zaliczył autor korespondencji
księgę Jana Głogowczyka Posteriorum Aristotelis
Analiticorum Libri Duo, wydanie lipskie z 1499 r. Wśród rzadkości wymienił biblie
Radziwiłłowską i Leopolity, Ogród zdrowia Stefana Falimirza i Zielnik Szymona Syreniusza. W końcu wspomniał ogólnie o licznie
reprezentowanych w bibliotece sieleckiej diariuszach i dziełach różnych z końca
XVIII w.
Bibliotekę
tę, liczącą kilkanaście tysięcy woluminów, „zebraną niemałymi kosztami”[8],
chciał Czacki szeroko udostępnić. Uważał bowiem, że w naszym kraju „zwłaszcza
w prowincjach od stolicy oddalonych”, każdy właściciel powinien swój
księgozbiór „dla współziomków swoich naoścież otworzyć”. W tym celu winien on
mieć taki układ, który „zaspokoiłby nie tylko pojęcie porządnego księgozbioru,
ale zarazem odpowiadał przeznaczeniem rozleglejszej myśli i przedstawiał
naukową wskazówkę i potrzebne objaśnienia”. Nosił się w końcu Czacki z
niezwykle pożyteczną myślą urządzenia centralnego katalogu prywatnych
bibliotek prowincjonalnych, pomyślanego w ten sposób, aby zgromadził on np. w
„Bibliotece Warszawskiej” kopie katalogów wszystkich tych księgozbiorów.
Miały być one wielką pomocą dla uczonych w poszukiwaniu potrzebnego im materiału.
Inną, jeszcze dalej idącą koncepcją Czackiego było przyłączenie biblioteki
sieleckiej do Biblioteki Ordynacji Krasińskich w Warszawie, aby z czasem nie
zmieniła się znowu w prywatną, zamkniętą. Śmierć pokrzyżowała jednak te
budujące plany Feliksa Czackiego. O dalszych losach zbiorów, za życia
właściciela rzeczywiście szeroko rozpowszechnianych, nic nie wiadomo.
Prawdopodobnie uległy podziałowi między spadkobierców i zostały rozproszone.
Pałac
usytuowany został w bardzo pięknym miejscu, na skraju stromego wzgórza, opadającego
ku pobliskim stawom. Od frontu środek ogromnego dziedzińca paradnego zajmował
kolisty klomb obsadzony krzewami dekoracyjnymi. Brama wjazdowa znajdowała się
na osi, w plocie złożonym z drewnianych bali. Przy bramie stał niewielki domek
odźwiernego. To skromne ogrodzenie niezbyt harmonizowało z monumentalnością
architektury pałacowej.
Po obu
stronach dziedzińca rozciągał się park widokowy z drzewami na przemian liściastymi
oraz iglastymi. Warunki terenowe sprawiały, że park w Sielcu, z którym łączył
się ogród botaniczny, był prawdopodobnie niezbyt rozległy. Poniżej skarpy
pałacowej stal młyn, piętrowy budynek administracyjny, kryty łamanym dachem,
może więc starszy od rezydencji klasy су stycznej, a obok skromny kościół barokowy, fundowany w 1668 r. przez ks.
Helenę Sapieżankę, także z licznymi malowidłami Beaty Czackiej[9].
Po wyjściu
Sielca z rąk Czackich nowi właściciele przerobili pałac na gorzelnię. W czasie
pierwszej wojny światowej budynek ten został zrujnowany.
[1] Wiadomość, dotycząca przejścia
Sielca od Luszkowskich w dom Miączyńskich, oparta jest na dokumentach
znajdujących się w Archiwum Państw, w Lublinie, Oblata grodzkie krasnostawskie,
ks. 12, fol. 635-639. Dane, odnoszące się do sprzedaży dóbr Czackim, pochodzą
od Jana Antoniego Miączyńskiego.
[2] Informacje Heleny z Czackich
Czackiej z Koniuch.
[3] T. Żуchliński,
op. cit., t. 9, Poznań 1887, s. 43.
[4] Por.: Słownik artystów polskich, t. 1, Wrocław 1971, s. 384. W 1818 r. odwiedził Sielec J.
Ursyn Niemcewicz, który pisząc o pani domu, Beacie Czackiej, nie omieszkał
zaznaczyć, że „piękna domu budowy jej jest architektura” (J. Ursyn Niemcewicz,
op. cit., s. 292).
[5] H. Stecki, Wspomnienia..., s. 67.
[6] J. Ursyn Niemcewicz, op. cit.
[7] Gazeta Warszawska”
1861, nr 42. Korespondencja z Włodzimierza Wołyńskiego. Por. także: F.
Radziszewski, op. cit., s. 75 oraz „Nauka polska” t. 19:
1934 [Warszawa], s. 122.
[8] Testament Feliksa Czackiego w
zbiorach Biblioteki Ossolineum, Sygn. Rkps 2243.
[9] E. Rastawiecki, op. cit.,
t. 1, Warszawa 1850, s. 99; M. Orłowicz, op. cit.,
s. 157.