SŁAWUTA
Miejscowość Sławuta
pojawia się w dziejach Wołynia stosunkowo późno, bo dopiero około 1634 r.[1] Wchodziła
ona wówczas w skład wielkich włości ks. Zasławskich i dzieliła ich losy. W 1673
r. jako posag ks. Teofili Ludwiki Zasławskiej (zm. w 1709 r.) dostała się jej
drugiemu mężowi, ks. Józefowi Lubomirskiemu, marszałkowi wielkiemu koronnemu.
Jego córka Maria (1693-1729), druga żona ks. Pawła Karola Sanguszki (1682-1750),
marszałka wielkiego litewskiego, wniosła ordynację ostrogską, Zasław ze Sławutą
i wiele innych kluczy w dom Sanguszków. Po ks. Pawle Karolu ordynację otrzymał
jego najstarszy syn Janusz Aleksander, pozostałymi zaś dobrami podzielili się
jego młodsi bracia, pochodzący z trzeciego małżeństwa ojca z Barbarą
Duninówną. Zasław z rezydencją przypadł ks. Januszowi Sanguszce, Sławuta
natomiast, Tarnów oraz szereg dalszych kluczy ks. Hieronimowi (1743-1812),
wojewodzie wołyńskiemu, żonatemu po raz pierwszy z Urszulą Cecylią Potocką, po
raz drugi z Teofilą Sapieżanką, a po raz trzeci z Anną Pruszyńską (zm. w 1816
r.). Po nim dziedziczył jego syn Eustachy (1768-1844), generał wojsk koronnych,
ożeniony z Klementyną Czartoryską (1780-1852), właściciel poza tym Tarnowa,
Antonin, Szepetówki itd. Miał on dwóch synów: Romana (1800-1881), żonatego z
Natalią Potocką, i Władysława (1803-1870), ożenionego z Izabellą Lubomirską
(1808-1890). W działach rodzinnych Sławuta przypadła ks. Romanowi „Sybirakowi”.
Ponieważ miał on tylko jedną córkę Marię Klementynę, zamężną za Alfredem
Potockim, po śmierci ks. Romana Sławuta jako gniazdo rodzinne przeszła na jego
bratanka, ks. Romana Sanguszkę jun. (1832-1917), żonatego z hr. Karoliną Thun
Hohenstein. Był on ostatnim właścicielem kluczy sławuckiego, białogródzkiego i
większej części zasławskiego. Razem oznaczało to fortunę obejmującą ponad
600000 dziesięcin[2].
Rezydencją stała się
Sławuta dopiero pod koniec XVIII w., gdy w dobrach tych na stałe osiedlił się
ks. Hieronim Sanguszko. On też wzniósł tam pierwotny pałac jednopiętrowy oraz dwie
oficyny po bokach. Budowle te stanęły na piaszczystej wydmie, pozbawionej jakichkolwiek
drzew. Zmarły w 1812 r. ks. Hieronim nie zdążył ani pałacu należycie urządzić,
ani też założyć wokół niego ogrodu. Niczego dla upiększenia rezydencji nie
uczynił także jego syn Eustachy, oddany całkowicie pasji hodowania koni
arabskich. Dopiero ks. Roman Sanguszko, powstaniec z 1831 r., powróciwszy do
domu w 1844 r. z zesłania, w latach pięćdziesiątych nad całym pałacem
nadbudował jeszcze jedno piętro, a do prawego ryzalitu frontowego dodał
arkadowy podjazd. Będąc wdowcem i nie prowadząc zbyt ożywionego życia
towarzyskiego, sam jednak w pałacu nie zamieszkał, lecz urządził sobie siedzibę
w pawilonie stajennym, gdzie był bliżej ulubionych także i przez niego koni. Dopiero po
objęciu Sławuty przez ks. Romana Sanguszkę jun., głównie z inicjatywy jego
małżonki, pałac został w całości urządzony i zamieszkany.
Według stanu z ostatnich
kilkudziesięciu lat przed zniszczeniem, była to budowla trzykondygnacyjna,
założona na podstawowym rzucie prostokąta. Dwa wykonane przez Ordę w 1874 r.
rysunki pokazują jej elewację boczną, rysunek litografowany fasadę, fotografie
zaś zrobione przed lub w czasie pierwszej wojny światowej - także stronę
frontową. Te ikonograficzne materiały dowodzą, że w elewacji głównej pałacu
dominowały trzy akcenty. Na trzech osiach środkowych był to półkolisty ryzalit,
zamknięty wysoką, takiego samego kształtu attyką, z tarczą herbową wyobrażającą
Pogoń Litewską, na osiach zaś skrajnych ryzality zwieńczone trójkątnymi
frontonami. Przy ryzalicie lewym mieścił się na piętrze balkon wsparty na
dwóch kolumienkach. Gdyby nie dodany do ryzalitu prawego ciężki, dwukondygnacyjny,
arkadowy przedsionek podjazdu, nakryty tarasem, pałac byłby budowlą harmonijną,
rozplanowaną symetrycznie. Siedmioosiowe elewacje boczne zamknięto na osi trójkątnym
szczytem. W elewacji ogrodowej występowały z pewnością dwa identyczne wydatne
ryzality boczne, ale bez półkolistego środkowego. Niski parter pałacu,
zaopatrzony w okna zbliżone kształtem do kwadratu, pokrywały w całości bonie.
Pierwsze piętro, wyraźnie reprezentacyjne, z oknami dużymi, prostokątnymi, a w
ryzalicie środkowym porte-fenetrami, oddzielone od parteru profilowanym gzymsem,
miało elewacje gładkie, podobnie jak znacznie niższe piętro drugie. Frontony
ryzalitów bocznych otaczał gzyms kroksztynowy, który wieńczył także wszystkie
elewacje. Pałac nakrywał gładki dach niezbyt wysoki.
Przekazy na temat wnętrz są
bardzo skąpe. J. Dunin-Karwicki wspomina, że całe pierwsze piętro, dotąd
prawie nie zamieszkane, księstwo Karolina i Roman Sanguszkowie przeznaczyli
na „apartamenta recepcjonalne”[3].
Część pałacu urządzona była
meblami mahoniowymi, obitymi czerwonym safianem i dekorowanymi brązami.
Główną klatkę schodową i kilka salonów ozdobiono spoczywającymi dotąd w
cedrowych skrzyniach wspaniałymi gobelinami, ozdobionymi po rogach herbami rodzinnymi,
wykonanymi więc na zamówienie. Jeden z nich, jak go Karwicki określa „z najpiękniejszej
epoki”, „niezrównany co do piękności i ceny”, jako główne motywy kompozycji
miał amorki tycjanowskie, bujające wśród obłoków. Wisiał on w salonie
„wielkim”, prawdopodobnie ryzalitowym, z porte-fenetrami wychodzącymi na
środkowy dziedziniec.
Inny gobelin przedstawiał sceny
biblijne, a jeszcze inny „krajobrazy leśne na tle tak zwanym „feuille morte”, a
więc jesienne. Wszystkie zachowane były w stanie doskonałym.
Istniała, poza tym w Sławucie
galeria portretów rodzinnych i obrazów innej treści, pochodząca głównie z
zamku zasławskiego. Wśród grupy ostatniej największe zainteresowanie wzbudzało
wielkie płótno, przypisywane Tomaszowi Dolabelli. Pokazany był na nim sejm za
Zygmunta III, w czasie którego hetman Stanisław Żółkiewski przedstawia królowi
wziętych do niewoli książąt Szujskich. Obraz ten, zdobiący poprzednio zamek
zasławski, odarty z ram i bardzo uszkodzony leżał zapomniany w jakimś
składzie. Z ukrycia wydobył go dopiero ks. Roman Sanguszko, kazał odnowić
sprowadzonemu z zagranicy malarzowi, a następnie zawiesić na poczesnym
miejscu. Obraz ten zachwycać miał patrzącego zarówno swym kolorytem, jak
mistrzowskim układem postaci. Inny, uważany za równie piękny obraz szkoły
nowszej, przedstawiał zwycięstwo ks. Romana Sanguszki, hetmana polnego litewskiego
pod Ułą w 1568 r. Wyciągnięto w końcu z ukrycia stare brązy i porcelanę
staroświecką, w tym korecką, zdobioną Pogonią Litewską, jak też wazony chińskie
i japońskie, pochodzące także z zamku zasławskiego, oraz weneckie lustra również
z sanguszkowskimi herbami. Wśród ozdobnych brązów znajdowały się m.in.
przedmioty wytwarzane niegdyś w samym Zasławiu i Sławucie. Były też przed 1914
r. w zbiorach sławuckich wykopaliska archeologiczne, kolekcje starych tkanin
oraz pasów słuckich. Ks. Roman Sanguszko „Sybirak” zgromadził w swoim
pawilonie kosztowny zbiór dawnej broni, kilka chorągwi szytych na atłasach,
piękne akwarele, rzadkie rękopisy, a wśród nich pamiętniki ojca, ks.
Eustachego, duży krzyż srebrny z wizerunkiem Chrystusa, starej roboty i wiele
innych pamiątek.
Biblioteka, której podstawę
tworzył księgozbiór korecki Czartoryskich przeniesiony tu w 1810 r., licząca w
latach siedemdziesiątych XIX w. ponad 5000 tomów, wzrosła z czasem do wysokości
kilkunastu tysięcy wol. Mieściła się najpierw w dwóch dużych salach pałacowych,
później jednak przeniesiona została do pawilonu „stajennego”, dawnej siedziby
ks. Romana sen., właściwego twórcy biblioteki, nie szczędzącego na
kompletowanie jej ani trudu, ani kosztów. Umieszczenie jej w dawnych
apartamentach księcia miało być uczczeniem jego pamięci. Prócz dzieł
współczesnych oraz bogatego działu teologicznego, księgozbiór sławucki zawierał
mnóstwo doskonale zachowanych i pięknie oprawnych starych wydań, wśród których
znajdowały się: Biblia Radziwiłłowska (1568), Biblia Ostrogska (1581), Biblia
Leopolity (1577), Kazania Skargi, Postylle Wujka, kroniki polskie Miechowity, Długosza,
Kromera i nowszych, inkunabuły w językach greckim i łacińskim, bogata kolekcja
starych rękopisów zdobnych w miniatury, jak też nowszych, odnoszących się do
panowania Augusta II i Augusta III oraz Stanisława Augusta, listy Jana III do
cesarza Leopolda, wezyra i prymasa Polski i odpowiedzi na nie, list hetmana
Piotra Doroszenki do króla, listy odnoszące się do konfederacji barskiej,
zbiór broszur polemicznych. Osobną ważną pozycję zajmowało przebogate
archiwum rodziny Sanguszków, przeniesione w 1866 r. z zamku w Zasławiu.
Zawierało ono 1127 dokumentów. W jego skład weszły archiwa: ostrogskie, zasławskie
z dokumentami od 1284 r., Tarnowskich z Horochowa i archiwum sanguszkowskie
tzw. „kowelskie”. Później archiwum było stale wzbogacane. Wszystkie te zbiory
wraz z kolekcją starych sztychów polskich i angielskich zostały uporządkowane
i skatalogowane[4].
W początkach pierwszej wojny światowej, w obawie przed zbliżającą się ofensywą
niemiecką, całe archiwum sławuckie i niewielką część innych zbiorów wywieziono
w głąb Rosji. Po 1921 r. na podstawie Klauzuli Traktatu Ryskiego zbiory te
powróciły do Polski i ulokowane zostały w Gumniskach pod Tarnowem. Odzyskano
w ten sposób 325 dokumentów pergaminowych, 1200 jednostek rękopiśmiennych w
500 tekach oraz trzy skrzynie ksiąg rachunkowych z lat 1820-1908, dotyczących administracji dóbr sanguszkowskich na Wołyniu[5].
Wszystko, co pozostało na miejscu, spłonęło wraz z pałacem 2
listopada 1917 r. Zginął też wtedy tragicznie
broniący tych skarbów ostatni właściciel Sławuty, ks. Roman
Sanguszko[6].
Z budowli należących do zespołu rezydencjalnego na większą uwagę zasługiwała oficyna,
usytuowana po prawej stronie dziedzińca i pałacu. Była ona parterowa, z
trójosiową częścią środkową
podwyższoną o piętro, kryta wysokim, łamanym dachem gontowym[7]. Oficyna lewa, o podobnym
wyglądzie, z dachem jednak gładkim, pochodziła zapewne z czasów późniejszych.
Najwięcej wdzięku miał wznoszący się na skraju parku klasycystyczny pawilon stajenny, dawne
mieszkanie ks. Romana Sanguszki, później mieszczący zbiory biblioteczne.
Składał się on z trzech ustawionych do frontu bokami krótszymi piętrowych korpusów
mieszkalnych, połączonych ze sobą parterowymi stajniami. Pięcioosiowy korpus
środkowy, zamknięty trójkątnym szczytem, dekorowało sześć przyściennych
kolumn. Korpusy boczne, od frontu trójosiowe, w pięcioosiowych elewacjach
dłuższych ożywiały niewielkie balkony.
Dużego parku w Sławucie nie było. Piaszczyste
pustkowie, otaczające pałac od czasu zamieszkania tam ks. Karoliny
Sanguszkowej, zmieniło się jednak radykalnie w latach siedemdziesiątych XIX w.
Pod jej kierunkiem zasadzono wówczas mnóstwo drzew i krzewów ozdobnych, a
piaszczyste wydmy zamieniono na zielone trawniki z rabatami i klombami
kwiatowymi. Na frontowym gazonie zainstalowano fontannę.
Kościół. Na skraju parku stał
jeszcze kościół rzymskokatolicki pod wezwaniem św. Doroty, ufundowany w 1822
r. przez ks. Eustachego Sanguszkę z przeznaczeniem na mauzoleum rodzinne. W
intencji fundatora miał być kopią kościoła Św. Eustachego w Paryżu. Został on
usytuowany również na piaszczystym wzgórzu. Wejście do świątyni poprzedzono
wysokim, półkolistym tarasem, który z obu stron obejmowały również półkoliście
zakreślone schody. Nad głównymi drzwiami wejściowymi polecił książę umieścić
wielki napis: „Święta Doroto módl się za nami”, a na szczycie fasady kamienny
sarkofag mówiący o głównym przeznaczeniu budynku. Wszystkie ołtarze kościoła,
jego ozdoby z oprawą organów włącznie rzeźbione były w czarnym dębie. Wśród
obrazów pochodzenia włoskiego odznaczało się malowidło przedstawiające
męczeństwo św. Doroty, zawieszone w wielkim ołtarzu, przywiezione z Italii. Do
podziemi z grobami prowadziły żelazne drzwi umieszczone po prawej stronie
ołtarza, pod czarną murowaną płytą. Mury kościoła, choć o innym po 1917 r. przeznaczeniu,
ocalały do czasów współczesnych.
Sławutę znano na całym świecie
głównie dzięki tamtejszej hodowli koni arabskich, liczącej do 800 sztuk,
wypasanych na nadhoryńskich łąkach. Ale była to także książęca osada
przemysłowa, z fabryką sukna, papiernią, odlewnią żelaza i narzędzi
rolniczych, świec woskowych i innych. Do 1939 r., nawet w granicach ówczesnej
Polski, niemal we wszystkich dworach kresowych używano jeszcze słynnych „burek sławuckich”, czyli bardzo
obszernych płaszczy wełnianych, które jesienią i zimą nakładało się na
wierzchnie okrycia podczas jazdy bryczką. Nic więc dziwnego, że dobrobyt we
wszystkich wsiach i osadach należących do dóbr sanguszkowskich, znakomicie
przez właścicieli administrowanych, był znacznie wyższy niż w sąsiednich
majątkach nie uprzemysłowionych.
[1] Słownik
geograficzny, t. 15, cz. 2,
Warszawa 1902, s. 594; por. także: t. 10, Warszawa 1889, s. 793.
[2] J. Dunin-Borkowski, Almanach..., op.
cit., s. 125.
[3] J. Dunin-Karwicki, Wędrówka..., op.
cit., s. 61.
[4] Na temat Sławuty i zbiorów
sławuckich pisali też m.in.: J. I. Kraszewski, Wspomnienia..., t. 1, op. cit.,
s. 196 i n.; T. J. Stecki, Wołyń..., t. 1, op. cit.,
s. 347 (Autor ten podaje także obejmujący kilkadziesiąt pozycji „Spis rękopisów
biblioteki sławuckiej” s. 359). Relacje te uzupełnia J. Dunin-Karwicki, Wędrówka..., op.
cit., oraz tenże autor w artykule: Wspomnienia o
Sławucie, „Kłosy” 1881, t. 2, s. 284, 300, 317, 348. Por. także: Archiwum ks.
Lubartowiczów-Sanguszków, t. 1-5, Lwów 1887-1897; B. Korczak, Katalog rękopisów
archiwum ks. Sanguszków w Sławucie i historia tegoż archiwum,
Sławuta 1902; E. Chwalewik, op. cit., t. 2, Warszawa 1927, s. 198
oraz A. Urbański, Z
Czarnego Szlaku..., op. cit., s. 94 i n.
[5] E. Chwalewik, op. cit.,
t. 1, Warszawa 1926, s. 118.
[6] Ostatnie dni istnienia rezydencji
sławuckiej opisuje Z. Luba-Radzimiński, Roman Książę Sanguszko, Lwów 1928 oraz W.
Olasikowicz, Chłopak ze
Sławuty, Warszawa 1987, s. 96 i n.
[7] Taki wygląd ma oficyna na jednym z
nie publikowanych rysunków Ordy. Na litografii natomiast wygląda podobnie jak
lewa.