ZASŁAW
Dzieje miasteczka Zasław, położonego na obu brzegach górnego
Horynia, sięgają XII w.[1] Założone
ono zostało przez któregoś z książąt dzielnicowych Rurykowiczów i nosiło
wówczas nazwę Izjasławia. W następnym wieku należało do Ostrogskich. Ks. Wasyl
Ostrogski w 1448 r. podzielił swe rozległe włości między dwóch synów: Iwana i
Jerzego. Ostróg otrzymał Iwan, Jerzy natomiast Zasław, oczywiście ze
wszystkimi wchodzącymi w skład tych latyfundiów wsiami. Jerzy Ostrogski jako
pierwszy zaczął też pisać się Zasławski. Ostatni męski przedstawiciel tego
rodu, ks. Aleksander Janusz Zasławski, dziedzic ordynacji ostrogskiej,
umierając w 1682 r. bezdzietnie przekazał ją swej siostrze Teofili Ludwice
(zm. w 1709 r.), zamężnej najpierw za ks. Dymitrem Jerzym Wiśniowieckim,
hetmanem wielkim koronnym, a po jego śmierci za ks. Józefem Karolem
Lubomirskim, marszałkiem wielkim koronnym (zm. w 1702 r.). W ten sposób Zasław
znalazł się w posiadaniu Lubomirskich. Córka ks. Józefa, Maria Lubomirska
(1693-1729), druga żona ks. Pawła Karola Sanguszki (1682-1750), marszałka
wielkiego litewskiego, wniosła z kolei dobra te w dom Sanguszków. Ks. Paweł
Karol Sanguszko żonaty był po raz pierwszy z Bronisławą Pieniążkową, z którą
nie miał potomstwa. Z małżeństwa z Marią Lubomirską miał syna Janusza
Aleksandra, a z trzecią, Barbarą Urszulą Duninówną, oprócz córek, także trzech
synów: Józefa Paulina, Janusza i Hieronima. Ordynację ostrogską i
Zasławszczyznę objął najstarszy syn ks. Janusz Aleksander (zm. w 1775 r.),
ożeniony z Konstancją Denhoffówną i z nią rozwiedziony, ostatni ordynat
ostrogski, mieszkający stale w Dubnie. Zapisał on ordynację ostrogską
kilkudziesięciu, często z nim nie spokrewnionym, osobom. Zasławszczyznę podzielili
natomiast jego młodsi bracia. Zasław otrzymał najmłodszy z nich, ks. Janusz
Sanguszko (zm. w 1806 r.), strażnik wielki koronny, żonaty najpierw z Karoliną
Gozdzką, a po rozwodzie z nią z Anielą Ledóchowską. Następnym dziedzicem tych
dóbr był jego syn Karol Sanguszko (1779-1840), ożeniony ze swą krewną Dorotą
Sanguszkówną i z nią rozwiedziony. Pędził on w Zasławiu życie samotnika i tam
umarł. Po nim dziedziczyła najpierw siostra Klementyna (1796-1842), żona
Napoleona Małachowskiego, po jej śmierci zaś wnukowie ks. Hieronima, a
synowie ks. Eustachego Sanguszki i Klementyny z ks. Czartoryskich: ks. Roman
(1800-1881), żonaty z Natalią Potocką i Władysław (1803-1870), ożeniony z
Izabellą Lubomirską (1808-1890). Po ks. Romanie jego scheda przeszła na jedyną
jego córkę Marię Klementynę (1830-1903), zamężną za Alfredem Potockim
(1817-1889), a następnie na jednego z ich synów, Józefa Potockiego z Antonin
(1862-1922), żonatego z Heleną ks. Radziwiłłówną. Po ks. Władysławie
dziedziczył jego syn ks. Roman (1832-1917), pierwszy i ostatni ordynat
zasławski, ożeniony z hr. Karoliną Thun Hohenstein. Obszar dóbr należących do
Zasławia w ciągu wieków stale się zmieniał. W wyniku zawartych małżeństw jedne
klucze odchodziły, inne przybywały. Jak olbrzymia to była fortuna świadczy
fakt, że jeszcze na przełomie XIX і XX w. obejmowała ona
obszar ok. 200 000 morgów[2].
Kolejni dziedzice Zasławia rezydowali w istniejącym tam
prawdopodobnie już od XV w., a z pewnością od XVI w. obszernym warownym zamku.
Obronność jego zabezpieczało samo położenie. Oblewały go bowiem z dwóch stron
wody Horynia, a z dwóch pozostałych otaczały fosy i mury. Zamek ten był
oczywiście kilkakrotnie przebudowywany i powiększany. Ostatniej przebudowy na
nowoczesną rezydencję w stylu barokowym dokonał nadworny architekt ks. Pawła
Karola Sanguszki - Paweł Antoni Fontana (1696-1765). Przebywał on w Zasławiu
od 1746 r. do końca życia, po śmierci protektora zatrudniony także przez wdowę,
Barbarę z Duninów, nie tylko przy wykańczaniu pałacu, ale i przy wznoszeniu
tamtejszych kościołów[3].
W swej nowej szacie zamek zasławski gościł dwukrotnie króla
Stanisława Augusta. Po raz pierwszy w listopadzie, gdy monarcha wracał z
Kamieńca Podolskiego. Wywdzięczył się wtedy za gościnę, ofiarowując ks.
Karolinie Sanguszkowej kosztowne brylantowe bransoletki. Powtórnie wstąpił
król do Zasławia w 1787 r. jadąc do Kaniowa. Gospodarze dali wówczas wspaniały
bal z rzęsistą iluminacją i fajerwerkami. Towarzyszący królowi Kazimierz
Broel-Plater napisał później: „Rezydencja murem jeszcze i wałami otoczona,
niemniej staroświeckie baszty dotąd mająca, przypomina dawny w tym miejscu
zamek, pewnie w czasach rewolucyjnych ponowiony, dla obrony buntującego się
często kozactwa albo napadu Tatarów”[4].
Zdaje się, że huczne przyjęcie, jakie zgotowano Stanisławowi
Augustowi, było jedynym urządzonym na tak wielką skalę. Po śmierci ks. Karola
nikt z właścicieli na stale w zamku już nie mieszkał. W obszernych jego salach
odbywały się jednak czasem koncerty i przedstawienia teatralne. Za
przyzwoleniem, czy może nawet z inicjatywy ks. Klementyny Sanguszkowej (zm. w
1852 r.), w 1848 r. odbył się w pałacu koncert wokalny Wilhelminy Skibińskiej z
udziałem skrzypka Leona Polla i pianisty Strobla oraz jego córki, na który przyszło
blisko 300 osób. Na zakończenie karnawału w 1861 r. planowano trzy
przedstawienia, w tym Szlachectwo duszy
Jana Konstantego Chęcińskiego i Dla
miłego grosza Apolla Korzeniowskiego. Nie wiadomo jednak, czy sztuki te
rzeczywiście zostały odegrane[5].
Odwiedzany tylko dorywczo, zamek z otoczeniem był, wszakże nadal
starannie utrzymywany i urządzony. Brak jednak na jego temat szerszych
wzmianek pamiętnikarskich i innych. O jego zewnętrznym wyglądzie w latach
sześćdziesiątych XIX w. pisze T. J. Stecki tylko krótko: „Zamek ten, a raczej
pałac, tak bowiem dziś wygląda po kilkakrotnym jak widać przerabianiu, które
mu dużo jego charakterystycznej cechy ujęło; nie tak piękny, jak wspaniały i
pański, rozległy i ponury, majestatyczny, trochę ciężki”[6].
Większe zainteresowanie wzbudzała rezydencja sanguszowska u
rysowników. Położony wprawdzie w terenie mało zróżnicowanym, łącznie z
pobliskim kościołem pomisjonarskim stanowił, jednakże zamek tak malowniczą
grupę architektoniczno-krajobrazową, że wprost zachęcał do utrwalenia jego
widoku na obrazach. Dzięki zachowanemu materiałowi ikonograficznemu, w tym
późniejszym fotografiom, możemy mieć przynajmniej dość dokładne pojęcie o tym,
jak zamek zasławski wyglądał od strony zewnętrznej. Był to zresztą raczej
ogromny kompleks zabudowań, tylko częściowo połączonych bezpośrednio z pałacem
rezydencjonalnym.
Przerobiony z zamku pałac miał więc rzut bardzo wydłużonego, choć
szerokiego prostokąta i dwie kondygnacje. W jego fasadzie frontowej
dominował, mocno na trzech osiach środkowych występujący, półowalny
opilastrowany ryzalit, przepruty otworami mieszczącymi w kondygnacji dolnej
główne drzwi wejściowe i dwie pary okien, w górnej zaś okien pięć. Ryzalit
środkowy zdobił portyk w wielkim porządku, złożony z dwóch kolumn jońskich
przyściennych flankujących wejście i dwóch cofniętych nieco do tyłu,
umieszczonych we wgłębieniach. Wsparte na masywnych kwadratowych bazach kolumny
dźwigały belkowanie zamknięte gzymsami profilowanym i kostkowym oraz ścianką
attykową. Część ryzalitową pałacu nakrywał dach w kształcie dzwonowatego hełmu,
co wyraźnie widać m.in. na fotografii, wykonanej zapewne przed 1880 r. Później
hełm zmieniono na dach trój spadowy. Wynika to z rysunku S. K. Łukomskiego,
wykonanego około 1914 r.[7] Poza
kolumnami i pilastrami ryzalit środkowy dekorowały tylko skromne, płaskie
obramienia okien i drzwi, zwieńczone barokowymi naczółkami. Fasadę wzbogacały
ponadto dwa ujęte w ramy pilastrów dwuosiowe trójścienne ryzality boczne,
zwieńczone półowalnymi frontonami.
W części środkowej elewacji ogrodowej występował jedynie
podwyższony, trójosiowy ryzalit pozorny z zaokrąglonymi narożnikami, w dolnej
części boniowany, w górnej dzielony pionowo pilastrami, zamknięty gładkim
przyczółkiem trójkątnym. Ryzality boczne były z tej strony trójosiowe,
zwieńczone jednak podobnymi, jak frontowe, przyczółkami półowalnymi. Mocne
akcenty otrzymały także siedmioosiowe elewacje boczne. Były nimi ryzality w
postaci alkierzy, może dawne baszty, z narożnikami także pokrytymi pilastrami i
półkoliście zamkniętymi oknami, nakryte dachem dwuspadowym. Wszystkie elewacje
zamykał gzyms kroksztynowy. Pałac nakrywał łamany dach czterospadowy, z trzema
owalnymi lukarnami w połaciach dolnych po każdej stronie ryzalitów środkowych.
Po lewej stronie pałacu wznosiła się także mocno wydłużona,
założona na rzucie prostokąta dwukondygnacyjna oficyna.
Narożniki jej lewej elewacji bocznej wzmacniały potężne przypory. Monotonię
fasady tego budynku złagodzono nieco przez rozczłonkowanie jej płycinami i
wydzielenie pionowymi pasami boni trójosiowej części środkowej oraz dwóch osi
skrajnych. Środkową część zwieńczono szczytem ze spływami. Oficynę nakrywał gładki
dach czterospadowy. Z pałacem łączyła ją galeria arkadowa dekorowana
pilastrami, z półkoliście sklepioną bramą, łączącą dziedziniec przedpałacowy z
niewielkim ogrodem założonym od tyłu pałacu.
Architektura zewnętrzna pałacu wskazywała, że niższy od piętra
parter miał przeznaczenie mieszkalne, kondygnacja zaś górna - charakter
reprezentacyjny. Mieścił się tam m.in. wysunięty frontowym ryzalitem westybul o
planie owalu z monumentalną wachlarzową, dwubiegową klatką schodową oraz kilka
wielkich sal, w tym jedna dekorowana pilastrami w części środkowej, druga z
kolumnadą przyścienną, w prawym skrzydle[8].
Dokładniejszych relacji na temat architektury wnętrz, a także ich urządzenia -
brak. Według T. J. Steckiego[9] przed
1870 r. przynajmniej część zbiorów była jeszcze na miejscu. Wewnątrz pałacu
oglądać jeszcze można było „mnóstwo pięknych zabytków”, a kilka sal nadal
zdobiły portrety rodzinne oraz „znaczna ilość obrazów” innej treści, z których
na szczególną uwagę zasługiwać miały płótna szkoły flamandzkiej. Poza tym
istniał jeszcze w Zasławiu bogaty zbiór starych sztychów polskich i angielskich
oraz duża kolekcja porcelany chińskiej. Za najciekawsze i jedno z najbogatszych
w skali krajowej uznał Stecki archiwum rodzinne Sanguszków, starannie
uporządkowane. Najdawniejsze dokumenty sięgały 1284 r., ostatnie zaś
pochodziły z 1873 r. Dotyczyły one m.in. spraw kościoła na
południowo-wschodnich połaciach dawnej Rzeczypospolitej, epoki Samozwańców,
dziejów kozaczyzny do czasów Chmielnickiego, historii rodów Ostrogskich i
Zasławskich od ich powstania do wygaśnięcia i wojny cara Iwana Groźnego z
Zygmuntem Augustem. Były też w archiwum oryginalne listy cara do króla,
korespondencja ks. Romana Sanguszki, hetmana polnego litewskiego z królem,
Ostafim Wołkowiczem, Radziwiłłami, Chodkiewiczami i innymi ważnymi w tych
stronach osobistościami, a także listy hetmana Żółkiewskiego pisane do różnych
adresatów. Oddzielną grupę tworzyły materiały dotyczące dziejów ziemi
wołyńskiej, w tym dekrety i manifesty w urzędowych odpisach. Dokumenty tyczące
się rodziny Sanguszków były także wydzielone[10].
Wjazd do zamku prowadził niegdyś od strony miasteczka przez most
zwodzony, zastąpiony później przez stały, murowany na arkadach. Za mostem
stała brama wjazdowa, umieszczona w murze przebitym także arkadami. Na prawo
od pałacu rozciągały się zabudowania administracyjne w postaci kilku dwukondygnacyjnych
lub parterowych budynków. Niektóre z nich, kryte wysokim dachem łamanym,
dowodziły pochodzenia osiemnastowiecznego lub wcześniejszego. Zapewne do pierwszej
wojny światowej przetrwał usytuowany naprzeciw oficyny, ale w dużej od niej
odległości, murowany bastion z
wieloboczną basztą, jedna z nielicznych w stanie mało zmienionym pozostałości
zamku dawnego.
Trudno zrozumieć, dlaczego nikt ze spadkobierców ks. Karola
Sanguszki nie zechciał osiedlić się w Zasławiu na stałe. Może rzeczywiście,
jak pisze Stecki, zamek ten był zbyt ponury? Nie wiadomo też, dlaczego,
dobrowolnie czy pod przymusem, około 1880 r. właściciele oddali to swoje
gniazdo rodzinne na rosyjskie koszary. Wprzód zabrali oczywiście stamtąd
wszystkie zbiory i całe wyposażenie. Archiwum, część mebli, obrazów i zapewne
wiele innych przedmiotów znalazło się w Sławucie. Drugą część mebli, wiele
portretów starych i wspaniałe kryształowe żyrandole przeniesiono do Antonin.
Część zbiorów mogła zostać się także do Łańcuta. Wnętrza nowi użytkownicy
przebudowali.
Obronność miejsca i uwarunkowania terenowe sprawiały, że nie było
w Zasławiu większego parku. Ogród należący do rezydencji założyli więc
Sanguszkowie w końcu XVIII w. w niedalekiej Klimówce, położonej także nad
Horyniem. Jeżdżono tam oczywiście powozami. Z zachwytem ten piękny park, z
widokiem na sylwetę miasta z jego kościołami, klasztorami pobernardyńskim i
pomisjonarskim oraz na zamek, pełen sztamowych róż rozsianych po doskonale
utrzymanych trawnikach, na które wynoszono także hodowane w cieplarniach drzewa
pomarańczowe, opisuje J. Dunin-Karwicki[11].
Później w Klimówce wybudowano nowoczesną, komfortową willę, która służyła jako
letnie mieszkanie Sanguszkom ze Sławuty.
Po drugiej wojnie światowej zamek zasławski zamienił się w ruinę.
Niemal organicznie od strony oficyny łączył się z zamkiem okazały
barokowy kościół pod wezw. św. Józefa,
ufundowany przed 1750 r. przez ks. Pawła Karola Sanguszkę, marszałka wielkiego
lit., według projektu P. A. Fontany. Miał on postać trzynawowej bazyliki. Po
obu stronach rozczłonkowanej pilastrami fasady stały trzykondygnacyjne wieże,
nakryte hełmami, służące jako dzwonnice. Ćwierć koliste, dwukondygnacyjne
galerie spinały je z bryłą kościoła. Obok niego wznosił się późniejszy
dwukondygnacyjny klasztor. W pobliżu zamku, ale w innym miejscu, stał jeszcze
kościół i klasztor Karmelitów, nie wiadomo jednak, kiedy i przez kogo
wybudowany, ani też, kiedy zamieniony w ruinę. Do drugiej połowy XIX w.
zachowały się po nim tylko bezkształtne zwaliska.
Najstarszą świątynią Zasławia, powiązaną także
ściśle z rezydencją, ale pierwotną, był kościół
farny pod wezw. św. Jana Chrzciciela, wzniesiony na planie krzyża, z
kwadratową wieżą w fasadzie, erygowany w końcu XVI w. przez ks. Janusza
Zasławskiego, wojewodę wołyńskiego. Projekt jego przypisuje się Jakubowi
Madlaina. Kościół ten, zawierający w sobie pewne elementy zarówno gotyckie, jak
renesansowe, zniszczony w 1648 r., z pewnymi zmianami odbudował również
Fontana. Przed 1914 r. w wielkim ołtarzu wisiał tu obraz Chrzest Chrystusa, przypisywany
malarzowi Lelio Orsiemu, w innych zaś miejscach duża kompozycja zatytułowana Chrystus błogosławiący dzieci, pędzla
Carla Dolciego i dwa niewielkie płótna Wniebowzięcie
NP. oraz Chrystus z Samarytanką,
autora nieokreślonego. Podziemia służyć miały jako mauzoleum książąt
Zasławskich. Świadczyło o tym kilkanaście trumien, umieszczonych pod jedną z
kaplic, ale bez żadnych napisów. Tamże pochowany został ks. Janusz Sanguszko
(zm. w 1806 r.), strażnik wielki kor., i jego druga żona Aniela z Ledóchowskich
(zm. w 1825 r.).
Największy kompleks z wszelkimi cechami obronności zachował
usytuowany na tzw. „Starym Mieście” klasztor
Bernardynów z wczesnobarokowym kościołem pod wezw. św. Michała, ufundowany
przez ks. Janusza Zasławskiego w latach 1606-1610, podobnie jak farny, według
projektu Jakuba Madlaine. I ta budowla zniszczona została w czasie wojen
kozackich, a następnie odbudowana przez Fontanę. Nad kościołem Bernardynów
królowała również wysoka czworoboczna wieża, nakryta dachem namiotowym.
Kościół, wraz z zamykającymi go z trzech stron skrzydłami bardzo rozległego
klasztoru, otaczał zewsząd mur. Wnętrze kościoła, oprócz wielkiego, wykonanego
z drewna krucyfiksu, przechowywanego niegdyś w skarbcu Zasławskich, zdobiły
liczne obrazy, w tym: Św. Michał
Archanioł jakiegoś mistrza włoskiego i Św. Łukasz, pędzla Czechowicza. Wielką
wartość nie tyle artystyczną, ile zabytkową i historyczną, mogły mieć bardzo
liczne portrety różnych osobistości z kręgu rodziny dziedziców Zasławia, a
zapewne także i okolicznych ziemian. Znajdowały się wśród nich wizerunki ks.
Pawła Karola Sanguszki i jego drugiej żony Marianny z Lubomirskich oraz ks.
Hieronima Sanguszki (zm. w 1657 r.), biskupa smoleńskiego i Anny z Sanguszków
Antonio we j Jabłonowskiej, kasztelanowej krakowskiej. W klasztorze
bernardyńskim znalazł w końcu schronienie liczący około 5000 wol. księgozbiór
ze skasowanego klasztoru Bernardynów w Dubnie, z pewnością pełen rzadkich
druków. Istniało też zupełnie nie zbadane archiwum. Czy wszystko to w czasie
rewolucji zostało zniszczone, czy też jakaś część ocalała i znalazła się
później w zbiorach publicznych, na razie nie wiadomo[12].
[1] Najobszerniej dzieje Zasławia
przedstawił Słownik geograficzny, t. 14, Warszawa 1897, s. 441 i t. 15, cz. 2,
Warszawa 1902, s. 715. Por. także: J. Kowalczyk, Rezydencje
magnackie późnobarokowe na Wołyniu i w Ziemi Lwowskiej.
[2] Słownik geograficzny, t.
15, s. 715.
[3] Polski słownik biograficzny, t. 7, Kraków 1948, s. 50.
[4] J. I. Kraszewski, Podróże
króla..., op. cit.,
s. 88.
[5] J. Komorowski, op. cit., s. 169.
[6] T. J. Stecki, Wołyń..., t. 1, op. cit., s. 323.
[7] Nakrycie ryzalitu w kształcie bani
wyraźnie widoczne jest jeszcze na rysunkach Ordy w 1872 r. Ale na drzeworycie,
zamieszczonym w „Kłosach” z 1880 r., widać już dach trój spadowy.
[8] J. Winiewicz, Biografia
i działalność Pawła Fon- tany w świetle rachunków dworu. „Biuletyn Historii Sztuki”, R.
XLIX 1987, nr. 3-4, s. 325-326; Pamiatniki gradostroitiełstwa i
architiektury, t.
4, Kijów 1966 s. 206, oraz informacje otrzymane z Zasławia, gdy pałac był już w
ruinie.
[9] T. J. Stecki, Wołyń...,
op. cit., s.
323.
[10] Zostały one opublikowane drukiem
jako: Archiwum Ks. Lubartowiczów-Sanguszków, t. 1-5, Lwów 1887-1897.
[11] J. Dunin-Karwicki, Wędrówka...,
op. cit., s.
46-47.
[12] Por. przyp. nr 1-3, a także: Pamiatniki
gradostroitiełstwa i architiektury LJSSR, t. 4, Kijów 1985, s. 204.